|
|
Opinie fanów :
Wielka fanka Harrego Pottera zaszła do empiku,
zobaczyła niebieską książkę ze smokiem pod tytułem "Eragon", pomyślała :
ciekawe co to?, pewnie jest fajna. Po kilku dniach dostała
pieniążki i od razu wiedziała na co je wydać :) - na nową książkę
fantasy.
Kupiła i czytała. Na początku cały czas porównywała ją do Pottera, ale to
jest zupełnie co innego, kiedy doszła do 60 strony wiedziała, że nie
pójdzie spać do póki nie przeczyta rozdziału do końca. W następny dzień
książka pochłonęła ją w pełni.
Wiele osób czyta HP i myśli, że nic lepszego nie można już znaleźć, ale
nie można się zamykać w jego świecie - Dziedzictwo otworzyło mi oczy na
cały gatunek fantasy, zaczęłam naprawdę czytać inne książki. Nie mogę
doczekać się 3 tomu, aby znów być w Alagaesii z nowymi przygodami
Eragona, Aryi, Rorana, Saphiry i wielu innych.
-milKa4
***
Przyznam na początku, że nie czytam książek.
Bardziej lubię oglądać filmy. Dotąd byłem fanem Tolkiena i jego
trylogii. Jego trzy tomy przeczytałem w niecały tydzień.
Gdy pewnego razu zobaczyłem w telewizji zwiastun Eragona pomyślałem, że
może warto to obejrzeć - lubię fantasy.
Udało mi się załatwić film. Niestety wersję hiszpańską i bez napisów. Z
dialogów nic kompletnie nie zrozumiałem. Pomyślałem o książce, ale nie
jestem nawet zarejestrowany w żadnej z bibliotek! Wpadłem na pewien
pomysł - e-booki. Mam Paltopa. Zdobyłem e-booka Eragona i wgrałem sobie
w urządzenie. Zacząłem czytać około 16-17 skończyłem o 4 rano, bo
wyczerpały mi się baterie. O 6 rano wstałem i kontynuowałem czytanie.
Książka pochłonęła mnie całego w swój niesamowity świat. Pierwszy raz w
życiu pragnąłem, żeby była jak najgrubsza i żeby nigdy się nie
skończyła! Mam 21 lat, a czytam książkę z zapartym tchem, podniecony jak
małe dziecko. Dziękuję za tą książkę. Szkoda, że ma tylko trzy tomy.
Zapewne będę je czytał w kółko.
Macie kiedyś wrażenie, że wolelibyście żyć w tych "ciężkich" czasach,
choćby tylko po to, by ujrzeć jakiegoś smoka?
-Pioe
***
Pewien chłopak - wielki fan Harrego Pottera
przyszedł do domu i od razu zabrał się do czytania końcówki piątej
części HP. Kiedy czytał przyszła do niego siostra, z trudem oderwała go
od Pottera i wręczyła mu niebieską książkę pt. Eragon. Chłopak od razu
pomyślał "To pewnie jest beznadziejne", odrzucił książkę na biurko i
dalej czytał Pottera. Kiedy skończył była 20 z kawałkiem. Że nie chciało
mu się spać od niechcenia wziął tego, jak wtedy uważał, głupiego
"Eragona". lecz już po dwóch stronach uczucie minęło. Zastąpiła je
ciekawość oraz zachwyt. A po skończeniu prologu chłopak oderwał się od
bożego świata. Czuł się jakby chodził koło bohatera i sam widział
wszystkie szczegóły każdego zdarzenia. Czytał by tak pewnie aż by nie
skończył lecz po kilku godzinach jego mama powiedziała że musi iść spać.
Następnego ranka chłopak obudził się i znów zagłębił się w świat
Eragona. Że była sobota, czasu miał dużo. Gdy skończył czytać oddał ją
siostrze która w poniedziałek odniosła ją do biblioteki szkolnej (
zapomniałem dodać że stamtąd właśnie ją przyniosła). Później co tydzień
chodził do księgarni aż w końcu natrafił na drugi tom trylogii i go
kupił. Na Boże Narodzenie dostał od cioci Eragona (chociaż jeden prezent
od niej który mi się przydał) i odtąd chłopak czekał na trzecią część.
- To moja historia mimo że było to dwa lata temu, pamiętam te czasy
jakby to wszystko działo się wczoraj. Od tamtego momentu przestałem
święcie wierzyć że Harry Potter to najlepsza książka na świecie i mam
nadzieję że takich osób jest coraz mniej.
-bebuś
***
O Eragonie dowiedziałam się z Internetu, kilka dni
po jego pojawieniu się w księgarniach. Przeczytałam krótki opis i
powiedziałam: muszę mieć tą książkę. Od dłuższego czasu interesowałam
się fantastyką, co raz pochłaniając nowe tytuły. Eragon spadł mi z
nieba, bo w pewnym momencie nie potrafiłam znaleźć książki, która byłaby
ciekawa i lekka w czytaniu.
Czytając pierwsze rozdziały z przyjemnością zapoznawałam się z
bohaterami i okolicznościami. Wciągnęło mnie jak jeszcze nigdy
wcześniej. Myślałam, że żadna książka nie sprawi mi więcej przyjemności
niż Władca Pierścieni Tolkiena, Wody głębokie jak niebo Anny
Brzezińskiej i Ostatni smok Iwony Surmik. Myliłam się, bo Eragon był
książką, której podświadomie szukałam od dawna.
Interesująca fabuła, lekki i przejrzysty język powieści sprawiają, że
nie można oderwać się od czytania. Z każdą stroną ciekawość zwiększa
się, co powoduje zarywanie nocy i siedzenie z latarką pod kołdrą.
Pamiętam, że czytanie pochłaniało mnie całkowicie i na parę dni
zniknęłam, zatapiając się tylko w lekturze.
Zadowolona i łaknąca więcej, niecierpliwie wypatrywałam pojawienia się
Najstarszego, który nawet w najmniejszym stopniu nie zawiódł moich
oczekiwań. Przygoda zaczęła się od nowa, wciągając jeszcze mocniej i
zaspokajając ciekawość dotyczącą losów bohaterów.
Ukazanie się ekranizacji Eragona przypomniało mi o wspaniałej krainie
Alagaësii i jej fascynujących mieszkańcach oraz podsyciło jeszcze
bardziej oczekiwanie na ukazanie się trzeciego tomu trylogii
Dziedzictwo.
-Laura
***
Książkami fantasy zaraził mnie mój ojciec... pamiętam jak
z zapartym tchem pochłaniałam trylogie Tolkiena, Opowieści z Narnii,
Harry'ego Pottera... Ciągle bez ustanku poszukując "nowego" innego
świata w który można by się zagłębić oderwać od rzeczywistości...
Przechodząc obok księgarni zauważyłam plakat promujący nową książkę
"Eragon"- stwierdziłam, że mam czas żeby ja zakupić i tak czas mijał, a
ja zapomniałam o Eragonie... Następny boom - film, tego już nie mogłam
opuścić! Obejrzałam, zafascynowana, Problem polegał na tym, iż nie
skojarzyłam filmu z książką, dopiero po jakimś czasie podsunięto mi
książkę dosłownie pod nos. I tak zaczęła się kolejna przygoda. Jak do
tej pory niezapomniana.
Podobnie jak Pioe często mam wrażenie ze
wolałabym żyć w tych "ciężkich" czasach i być tam, móc podziwiać
wszystkie cuda tamtego świata. Uważam że Dziedzictwo pobija Harrego
Pottera, można tylko gratulować CP wybitnej wspaniałej wyobraźni... :)
-Eovin
***
Jestem wielkim fanem Eragona i przeczytałem obie pierwsze
części po kilka razy w parę dni. Dowiedziałem się o książce od kuzyna,
czas leciał, a ja oglądałem po wielokroć pewną serie, której fanem
jestem jeszcze większym niż Eragona. "Gwiezdne Wojny".
Aż w końcu, po bardzo długim czasie spostrzegłem niby niewielkie, ale
jednak w moich oczach olbrzymie podobieństwo... pomiędzy "Eragonem" i
"Gwiezdnymi Wojnami".
-Młody chłopak (W "Dziedzictwie" Eragon, a w GW Luke Skywalker), który
mieszka na farmie, osierocony, z dalekimi krewnymi.
-Pewnego dnia na skutek niezwykłych wydarzeń trafia na pewnego
człowieka, obiekt wielu opowiadań (W "Dziedzictwie" Brom, a w GW Obi-Wan
Kenobi).
-Ten jak się okazuje jest wielkim mistrzem i kiedyś kiedyś uczestniczył
w wielkich i ważnych wojnach.
-Nasz młody bohater zżywa się ze swoim naucycielem, we dwójkę (choć nie
całkiem) dokonują wiele podbojów.
-Brną dalej ku światu który zna mistrz, z którego pochodzii gdzie będą
bezpieczni (w "Dziedzictwie" siedziba Vardenów, w GW planeta Alderaan, z
resztą zniszczona przez Gwiazdę Śmierci).
-Tam młody uczeń prowadzi walki i odnosi zwycięstwa (w "Dziedzictwie"
Eragon uczestniczy w bitwie w miście Vardenów, a w GW Luke walczy na
Gwieździe Śmierci).
-Potem ratuje kobietę w której się od razu zakochuje (W "Dziedzictwie
Arya, a w GW Leia).
-Następnie Wyrusza wraz ze swoją miłością w bardzo odległe miejsce, by
kontynuować szkolenia (W "Dziedzictwie" Eragon podąża do Ellesmery, a w
GW Luke leci na Yavin 4).
-Paweł Kękuś
***
Zachęcam wszystkich do pisania własnych opinii,
wysyłajcie je na
admin@saphira.pl
. |
|