Saphira.pl - Dziedzictwo - Eragon - Najstarszy - Saphira - Brisingr
 
- Home
- Forum
- Czat
- Galeria
- Konkursy
- Linki
- Download
- Gazeta Brisingr
- Archiwum
- Redakcja
- Eragon
- Najstarszy
- Brisingr
- 4 tom
- Przewodnik po Alagaesii
- Audiobook
- Fragmenty
- Recenzje
- Dla zielonych
- Opinie

- Christopher Paolini
- Rozdziały
- Cytaty
- Mapa
- Bohaterowie
- Rasy
- Pradawna mowa
- Język krasnoludów
- Język urgali

- Przepowiednie
- Teorie
- Informacje
- Ekipa
- Aktorzy
- Zdjęcia
- Muzyka
- Zwiastun
- Błędy
- Ciekawostki
- Informacje
- Screeny
- Błędy
- Fatalne dziewictwo
- Czarny Jeździec
- Cierń
- W służbie króla
- Du Fyrn Skulblaka
- Wiersze
- Rysunki

To opowiadanie było w swoim czasie publikowane na naszym forum. Cieszyło się ogromną popularnością, a każdy odcinek dostarczał sporej dawki humoru.

Fatalne Dziewictwo

Ostrzeżenie!!! Warning!!! Voranzeige!!! Preavviso!!! Préavis!!!

Ten tekst jest przeznaczony dla dzieci powyżej lat trzech. Podczas czytania zabrania się picia, jedzenia, żucia i myślenia. Pisownia, interpunkcja i gramatyka mogą być celowo lub przypadkowo spaczone. Rzadko kiedy występuje logiczne myślenie i kolejne zdarzenia nie muszą być powiązane ze sobą. Bohaterowie zostali pożyczeni i wykorzystani na wszelkie możliwe sposoby z „Dziedzictwa” Christophera Paoliniego. Może obrażać uczucia innych. Autorka nie ponosi odpowiedzialności za nagłe zgony ze śmiechu, więc czytasz na własną odpowiedzialność. Prawa autorskie zastrzeżone. By Mirza® 2006

Muzyka skomponowana przez Jeździec_Eragon:
Tam tam tam tam tadam tam pi pi la pi tam pi la la pi mmmmm... TARAM!!!!

Tutaj pokazywane odcinki serialu.

Proszę zaopatrzyć się w chusteczki i środki przeciwbólowe przed czytaniem.
Pod spodem zamieszczam

odcinek 11197

Kto czytał (dla własnego bezpieczeństwa) niech już lepiej nie czyta. Zamieszczam dla tych, którzy nie czytali i są bardzo odporni psychicznie.
Uwaga!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
"...i Murtagh spadając ze smoka, upadł nieszczęśliwie głową na kamień i tak go znalazł Galb.
- Kim jestem? Co ja tutaj robię?
- Jesteś mą jedyną miłością...
- Jak dobrze kochanie, że mnie tu znalazłeś! Co mogę dla ciebie zrobić?
- Wyjaw mi swe prawdziwe imię.
Biedny Murtagh wyjawił mu je, po czym padli se w objęcia. Zza krzaka przyglądała się temu Nasuada i poświęcając się dla swego kochanka, poszła służyć Galbatorixowi przebrana za Raz'zacka.
Nieopodal rozgrywał się kolejny dramat. W krypcie dusz Eragon wraz ze swą żoną Aryą przywołali do życia Broma.
- Wiesz Eragonie... Muszę ci wyjawić straszną prawdę. Jestem twoim ojcem!
- Nieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee!
- Taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaak!
- A ja ciebie przywróciłem do życia!!!!!!! Co ja teraz zrobię???????????
Tu włacza się Arya:
- Skoro mówimy sobie złe wiadomości. Jestem w ciąży...
- Kochanie to cudownie!
- ...ale z Orikiem...
- Nieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee!
Po czym Eragon wali głową w ścianę grobowca i poda nieprzytomny....
Koniec
W następnym 11198 odcinku usłyszycie:
- Kto był wielką miłością Angeli?
- Jak zareaguje Roran na wieść o tym, że Katrina pokochała Raz'zaków?
- I czy związek Oromisa i Glaedra jest normalny?
To wszystko i jeszcze więcej w kolejnym odcinku "Fatalne Dziewictwo"..."

Tu zamieszczam odcinek 11198.
Tylko dla ludzi o stalowych nerwach i twardych czaszkach.
Kto już czytał niechaj nie czyta.

 

"Fatalne dziewictwo"
odc. 11198

Eragon obudził się po pewnym czasie i spostrzegł pochylającą się nad nim Aryę.
- Zdradziłaś mnie!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Jak mogłaś?!
- To było dawno... A poza tym ja go nie kochałam...
- No i co z tego? Już cię nie kocham!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Po czym znów padł nieprzytomny. To Brom ogłuszył go od tyłu.
- Miałem nadzieję że straci pamięć.
- Widać ma twardszą głowę niż przypuszczaliśmy. Trzeba będzie nad nim popracować. A gdy to już się uda...
- NIKT NIE BĘDZIE W STANIE NAS POWSTRZYMAĆ!!!!!!!!!!!!!!!!!
- HA HA HA HA HA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Tymczasem Oromis wraz z Glaedrem odbywali ważną rozmowę.
- Oromisie zastanawiam się od kilku stuleci...
- Nad czym?
- Bo widzisz jakoś przez te wszystkie lata nie byłeś z żadną kobietą...
- Nieprawda!!! Byłem z Angelą!!!
- Ale ona cię rzuciła, bo być może, poznała twoją straszną tajemnicę.
- Co chcesz przez to powiedzieć?
- Nie sądzę żebyś miał pociąg do chłopców. Eragon był tu cały czas na wyciągnięcie ręki...
Oromis zaczerwienił się.
- Oromisie powiedz to wreszcie!!!! Nie wstydź się!!! Ja też cię kocham!!! Dlatego nie chciałem Saphiry!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
- Ale jak ty to sobie wyobrażasz?! Jak będą wyglądały nasze dzieci?! Moja rodzina nie pozwoli mi na ten związek. Nikt nas nie zaakceptuje...
Dokończył cicho:
- A ja chcę być akceptowany...
- Masz wypłacz się na moim skrzydle. Widzę, że masz rację. Ale wiedz, że cię kocham.
- Ja też ciebie kocham!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Dodał Oromis, po czym zaczął szlochać.
Koniec
Kolejne odcinki niedługo.

A teraz dzieciaczki zapraszam na wieczorynkę

"Fatalne dziewictwo" Odc. 11199
pt."W paszczy Rorana
"

Rezydencja Diego Eragona, w której pod nieobecność właściciela, rządy sprawuje Alfons de Roran.
- Saaaaphiiiiiiira!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Choć tu, ty diabelski pomiocie!!!!!!!!!!!!!!!!!!
- Co znowu?
Smoczyca pojawiła się z łoskotem.
Roran wyciągnął przed siebie coś co przypominało spalonego dzika.
- Co to jest, ja się pytam! Co to jest??!! A raczej: co to było?!
- Piesek...
- Skąd, do diabła, wziął się tutaj ten "piesek"?
- Dostałam...
- Od kogo?!
- Od...
- Głośniej!!!!!!!!!!!!!!!!! Nie słyszę!!!!!!!!!!!!!!!
- OD CIERNIA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Ryknęła z całą siłą, chwilowo ogłuszając swego opiekuna.
- A więc to tak... Ja tu żyły sobie wypruwam, żebyś poślubiła Glaedra, a ty co?
- Ale Cierń jest młodszy... i przystojny... i dał mi pieska... i powiedział, że mnie kocha...
- Dość!!!!!!!!!!!!! Masz zakaz spotykania się z tym pofajdańcem!!!!!!!!!!!!!! A jeśli jeszcze raz przyłapie cię na randce z nim, to...
- To co?
- To zostaniesz zamknięta w wieży, której będzie bronić księżniczka ninja, albo wyślę cię do zakonu. A teraz MARSZ DO SWOJEJ JASKINIIII!!!!!!!!!!!!
- TY POTWORZE!!!!!!!!! JAK MOŻESZ!!!!!!!!!!!!!!! Ciebie nikt nie kocha, i nikt nie lubi a Katrina cię zdradza!!!!!!!!!!!!!!!!!
Wykrzyknęła, po czym cała we łzach pofrunęła do swej groty.

Nieco dalej, w Uru'baenie, Nasuada wkradała się w łaski Galbatorixa. Nie wiedziała, że jest obserwowana...
- Pssst, Nasuado! Chodź tu na chwilę!
- Już zaraz... Czekaj, czekaj... Skąd wiesz, że to ja?
- Mam swoje sposoby... A teraz tu chodź!
Dziewczyna szybko podbiegła do tajemniczej rozmówczyni.
- Ach to ty Angelo! Co tutaj robisz?
- Musisz jak najszybciej opuścić to miejsce. Galb jeszcze o niczym nie wie, ale nie potrwa to długo...
- O czym ty mówisz?
- Galb jest twoim ojcem.
- Mój ojciec nie żyje!
- Nie prawda! To Galb jest twoim ojcem, a ja jestem twoją matką! Zmieniłam tylko twój kolor skóry, byś mogła być królową.
- Och mamusiu! Brakowało mi ciebie! Ale jak? Jakim cudem?
- To długa historia...
KONIEC

Reszty dowiecie się z następnych odcinków

A więc...
Nadeszła ta upragniona i długo oczekiwana chwila...
Bo oto już jest...

"Fatalne dziewictwo"
Odcinek 11200
pt.: "Co porabia Katrina?"

Uru'baen. Ciąg dalszy spotkania Nasuady z Angelą.
Zdezorientowana Nasuada w przebraniu Raz'zaca przykucnęła i ukryła głowę w dłoniach.
- Opowiedz mi wszystko... Teraz już nic mnie nie zaskoczy...
Angela przytuliła ją po czym zaczęła mówić.
- Historia nie jest zbyt długa i ciekawa. Wszystko zaczęło się jakieś kilkanaście lat temu w Du Weldenvarden. Podróżowałam konno po lesie, gdy w pewnym momencie dopadły mnie nudności. Spadłam z konia, po czym z wielką śliwą pod okiem zgięłam się w pół. Wtedy jeszcze nic nie podejrzewałam, bo przyczyną tego mogła być krasnoludzka grochówka, którą jadłam w czasie przerwy pomiędzy kolejnymi rzutami kością.
- Kiedy zorientowałaś się, że... Noo, wiesz...
- Że jestem w ciąży? Dopiero kilka dni później. Od tego pierwszego razu pościłam, a mimo to nudności nie ustawały!!! Więc postanowiłam zrobić sobie, popularny w tamtych czasach test Menoowy. Zerwałam liść z drzewa Menoa i rzuciłam na niego proste zaklęcie. Ku memu zdumieniu liść zabawił się na różowo!!!
- A kiedy dowiedziałaś się kto jest ojcem?
- Nie przerywaj mi to się dowiesz!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Kurcze, co za okropny dzieciak!!!!!!!!!!! Wracając do tematu: To nie było łatwe. Najpierw pomyślałam o Bromie, ale niestety on w tym czasie był ogarnięty nieszczęśliwą miłością do Morzana. Później wpadł mi do głowy pomysł, że to może być krasnoludzki kapłan, ale przypomniałam sobie, że z nim nic nie wyszło, bo miał migrenę... Co za pech... Następną osobą, o której pomyślałam był Ajihad, lecz z nim nie byłam już wtedy od roku. Pokłóciliśmy się, bo on chciał, żebym była królową, a ja tego za żadne skarby nie chciałam. Został mi już tylko jeden mężczyzna: Galb. Muszę ci przyznać, że on był taaaaaaki słodziutki, a w dodatku żal mi się go zrobiło, gdy zaczął opowiadać jak zginęła jego smoczyca. Muszę przyznać, że był niezły...
Nasuada zaczęła się niecierpliwić.
- Co dalej?
- Co dalej? Już nic ciekawego. Urodziłam ciebie na pustyni, zmieniłam twój kolor skóry i oddałam dla Ajihada wmawiając mu, że jesteś jego dzieckiem. Oczywiście, jak to mężczyzna, uwierzył mi i zgodził się nawet wybaczyć moje fochy. Gorzej było z Galbem. Oprócz tego, że jest taaaaaaki słodziutki, to jest też piekielnie inteligentny. Policzył dni, porównał z moim cyklem menstruacyjnym i wyszło mu, że jesteś jego córką. Jego prawnicy do dziś męczą mnie o alimenty...
- Ale dlaczego nikt mi nigdy nie powiedział?!
- Galb próbował cię odzyskać, ale mu na to nie pozwoliłam. Chociaż wiem, że bardzo cię kocha...
- Pozwól mi się z nim spotkać!!!!!!!!!!!!!! Prooooooszęęęęęę!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
- Nigdy w życiu!!!!!!!!!!!!!!!!!
- Ja ci pokażę!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Wrzasnęła królowa, po czym sprytnie ogłuszyła swą matkę.
- Czekaj tatusiu, już do ciebie lecę!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Tymczasem w kryjówce Raz'zacków.
- Raz'zaczki kochane chodźcie do Katrinki!!!!!!!!!!!!! Katrinka da wam papu!!!!!!
Tymczasem "Raz'zaczki” ukryły się w krzakach z niepokojem obserwując zbliżającą się Katrinę.
- Do Galba!!!!!! Żeby nas tylko nie zauważyła.
Mruknął jeden szeptem.
- Masz rację! Jak nas zobaczy to znów będzie...

Jego głos zagłuszyły nawoływania Katriny
- Kanaaareczki kochane!!!!!!!!!!!!! Chodźcie do mamuuuuuusi!!!!!!!!!!!!!!
Wtem zauważyła nieudolnie schowanych Raz'zaców.
- A tu jesteście moje śliczne!!!!!!!!! Ładnie to tak ukrywać się przed mamusią???!!!!! Ładnie!!??
Pościg nie trwał długo. Po chwili tryumfująca Katrina ciągnęła za fraki swoje dwa "kanareczki".
- Chodźcie kruszynki!!!!!!! Katrinka was wykąpie... A potem pobawimy się w sklep... A potem w fryzjera... Będzie fajnie!!!!!!!!!!!!!!!
Raz'zacy opuścili głowy. Nie było już dla nich ratunku.
- Wiesz co?
Szepnął jeden do drugiego.
- Co?
- Chodźmy do Eragona. Niech nas od razu zabije!!!!!!!!!!! A nie każe wytrzymywać te katusze.
- Masz racje! O ile tylko uwolnimy się od tego potwora!!!!!!!!!!!!

Niesamowicie wyczekiwany i wyglądany...
Kolejny odcinek...
TADADADAM

"Fatalne dziewictwo"
Odcinek 11201
Pt.: "Kłótnia"

Obudziło go ssanie w żołądku i jeszcze jedne uczucie, którego na razie nie umiał zidentyfikować. Po chwili przypomniał sobie, co się stało.
- Aryaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Ty $%#&!*%$%&#*!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Kochana moja!!!!!!!!! Proszę wypuść mnie stąd! Zrobię wszystko... Nawet adoptuje tego pół-krasnoluda, pół-elfa... Błaaaaaagam!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Odpowiedziało mu milczenie. Był sam. Zamknięty w Krypcie Dusz.
- Aryaaaa!!!!!!!!!!!!!!!
Zaczął płaczliwie.
- Ja muszę siusiu...
Niestety musiał teraz czekać na ich przybycie z skrzyżowanymi nogami i skrępowanymi rękami. Oby tylko wytrzymał...

Tymczasem nieco dalej. W tajnej kwaterze parki kotołaków odbywała się właśnie malutka kłótnia.
- No, a ten znowu swoje!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Naprawdę, ja z nim kota dostanę!!!!!!!!! Zamknij się ty ludzki pomiocie, bo nie wytrzyyymaaam!!!!!!!!!!!!!!!
- A co mam stulić pysk, jak Eragon przy Aryi, i słuchać tych wszystkich bredni, które wygadujesz?! Elfy to, elfy tamto, elfy siamto! Dosyć już mam!!!!! Może jeszcze je na ołtarze wyniesiesz, żeby im pokłony oddawać?!
- Co zrobię to tylko moja sprawa! Zwłaszcza, że jesteśmy po rozwodzie! Ale w przeciwieństwie do ciebie, ja nie służę jakiejś puszczalskiej, wrednej, starej i głupiej BABIE!!!!!!!!!!!!!!!!
- O co to to nie!!!!!!!!!!! Puszczalska może jest. Wredna i stara także. ALE NIGDY O NIEJ NIE MÓW, ŻE JEST GŁUPIA!!!!!!!!!!! NIGDY!!!!!!!!!!!!!! Rozumiesz?! Jest mądrzejsza niż te wszystkie twoje elfy razem wziętę!!!!!!!!!!!!
Odchrząknął i splunął z zdenerwowania.
- A wracając do rozwodu... Przyszłem po moje rzeczy... W końcu leżą u ciebie parę ładnych stuleci...
- Przyszedłem się mówi... Przyszedłem... A skoro ich tak bardzo chcesz, to je będziesz sklejał!!!!!!!!!!!!!!
Wrzasnęła, po czym zaczęła ciskać w Solebuma wszystkimi przedmiotami codziennego użytku.
- A masz!!!!!!!!! A masz!!!!!!!!! A masz!!!!!!!!!!! Ty stary, gruby, wyliniały, kanapowcu!!!!!!!!!
Kotołak zaczął uciekać. Nie, nie z tchórzostwa... Po prostu bał się o własne życie... Mało to razy musiał się kolegom tłumaczyć, że ta śliwa pod okiem "to wynik nieszczęśliwego wypadku! Przysięgam! Spadłem z roweru!"
Żonka wystawiła przez okno małą rózową miseczkę.
- Tylko nie...
- TAK!!!!!!!!!!!!!!!
- Tylko nie...
- Tak!!!!!!!!!!!!!!!
- Tylko nie moja miseczka z napisem "Dla kochanej kici"!!!!!!!!!!!
Kotołaczka puściła, a wszystko zaczęło dziać się w zwolnionym tempie.
Leci...


Leci...


Leci...


Leci...


BRZDĘK!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


A w oddali głos:
-Bo zupa mleczna była ZA SŁONA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Koniec

"Fatalne dziewictwo"
Odc. 11202
Pt.: "Tatuś"

Kryjówka Ra'zaców.
Ogarnięta szałem Nasuada zostawiła nieprzytomną Angelę w krzakach i czym prędzej pobiegła do swego odzyskanego ojca.
- Tatusiu!!!!!!!!!!!!!!! Tatusiuuuuuuuuuuu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Galb z rosnącym przerażeniem wpatrywał się w biegnącą istotę.
- Nie... To nie może być prawda...
Krople potu wystąpiły mu na czoło.
- To prawda, że za czasów młodości szalałem, ale żeby aż tak? - szeptał do siebie.
- Tatusiu!
- Nie! Tego to nie pamiętam! Czyżbym aż tak zapił?
- Tato, to ja twoja córka!
- Nieeeeeeeee!

Tymczasem przy Krypcie.
Do ciemnej i ponurej jaskini weszli Brom wraz z Aryą.
- I co ocknął się?
Eragon z trudem zacisnął powieki i udał śpiącego.
- Jeszcze nie. Chyba za mocno mu przyłożyłem...
Były Jeździec oparł się o ścianę.
- Coś zbytnio nie przyłożyliście się do mego ożywienia.
- Starałam się jak mogłam. Przysięgam.
- Widać nie wystarczająco. Dobra teraz przedstaw mi ten diaboliczny plan.
Eragon nadstawił uszu.
- Jesteś pewny, że on śpi?
Kopnął go z całej siły w krocze. Wypróbowany sposób złych mocy.
- Tak. A teraz mów.
- Słuchaj więc. Po pierwsze skasujemy mu pamięć...
- To wiem!
- Nie przerywaj! Po drugie wmówimy mu, że złożył nam przysięgę w Pradawnej mowie.
- No, a co dalej?
- Wykorzystamy go i przejmiemy władzę nad światem! HA, HA, HA, HA!!!!!!!!!!!!
Demoniczny śmiech trochę go zdenerwował, lecz ta elfka była mu potrzebna, więc okazał swe niezadowolenie króciutką uwagą.
- Widać, że blondynka.
- Wcale NIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
- Ale na filmie tak.
- Aaaa, jeśli tylko na filmie to może być.
I szyderczy śmiech zapełnił całą grotę, a Eragon był na skraju wyczerpania nerwowego.

Czy wytrzyma?
Nie przegapcie kolejniego odcinka!!!!!!!!!!!!!

"Fatalne dziewictwo"
Odcinek 1203
Pt.: "Picie, czyli Vanir i Orik razem"

Karczma na rozstaju dróg. Trochę brudna, trochę rozpadnięta, lecz trunki serwują w niej wyśmienite. Co najmniej 70 procentowe. W sam raz na głowę krasnoluda... Lub elfa...
- Daj moja słodziutka... Iiiiiiiik... Wiaderko czystej... Iiiiiik...
Postać w czarnym kapturze przypatrywała się pijanemu elfowi.
- Dla mnie to samo. Barzul.
- Witam... Iiiiiiik.... Witam kolegę....
Postać skrzywiła się.
- To my barzul się znamy?
- Teraz już tak... Iiiiiik... Vanir.... Iiiiiik...
- Orik.
Uścisnęli sobie dłonie.
- Czy my się czasem już nie widzieliśmy? - spytał jeszcze trzeźwy krasnolud.
- A taaa... Iiiiik... Przypominam sobie... Iiiiik... To było wtedy gdy...
Vanir zaniósł się płaczem.
- Iiiiiik... Gdy... Iiiiiik...
Orik klepnął go po plecach. Bimberek zaczął uderzać do głowy.
- Spoookojnie stary... Barzul... Ja ci mówie spokojnie... Mów, barzul, wsystko po kolei...
- Mogę?... Iiiiik...
Po czym elf chwycił za rękaw szaty krasnoluda i głośno się w niego wysmarkał.
- Bo tam była Arya... Iiiiik...
Wydusił płaczliwym głosem, po czym znów rozbeczał się jak małe dziecko.
- Spokojnie... Barzul... No ja ci przecież mówie, że spokojnie... - po czym zwrócił się do barmana: - Jeszcze raz to samo, siostro... Barzul...
Obaj wypili po pół wiadra, po czym znów Vanir zaczął opowiadać.
- Bo ja ją kocham... Iiiiiik...
- Kogo?
- Aryę... Iiiiiik... A kogo....? Iiiik... No i ja... Iiiiik... Wszystko robiłem... Iiiiiik... Żeby ze mną była... Iiiiik... A ona... Iiiiik... Nic... Nawet się z tym dupkiem... Iiiiik ...ragonem biłem... Iiiiiik... I nawet jak mi... Iiiiik ... kopał dupę... Iiiiik... To ona nic... Iiiik
- Ona przecież kocha Eragona! Barzul!
- Ikkk..
- No tak czy nie? Barzul!
- Nie... Iiiiik... zumiesz... Iiiiiik... Ona kocha... Iiiik... oma!...
- Kogo?...
- Iiik...
- ...do jasnej... barzul!
- BROMA! Iiiiik...
- Eeee to ja, barzul, mam tak samo...
- A co koch.. Iiiiiik... Aryę...? Iiiik...
- Nie Barzul! Zakochałem się w takiej małej... Barzul..
- Iiiik..
- Takie fioletowe oczy...
- Iiiik...
- Miała....
Orik z hukiem walnął pięścią łamiąc całą ladę.
- Ale to była, barzul, pułapka. Ta mała menda*!
- Iiiiik...
- Gdy tylko coś do niej zagadałem, barzul, zaraz przy...
- Iiiik...
- ...leciała ta wiedźma Angela! Barzul!
- Iiiik..
- I zaraz, barzul, zaczęła coś nawijać o pedo...
- Iiiik..
- ...fili i że te dziecko się dopiero urodziło! Barzul!
- Iiiiiik...
- A klne się, że wszystko miała na swoim miejscu! Barzul!
- Iiiik... Wiesz co ja ci powiem... Iiiik... Ty jesteś sam... Iiiik... I ja jestem sam... Iiiiik... Załóżmy agencje towarzyską...
- To jest myśl! Barzul! Ale na razie pijmy!
Po czym zamówili następną kolejkę, której do końca nie dopili, ponieważ nieprzytomni zwalili się na stół.

Tymczasem Nasuada - Raz'zac Zaciągnęła oboje swych rodziców do schowka na miotły i poszła coś przekąsić w Burgersmoku.

 

*To twierdzi Orik, a ja nie ponoszę odpowiedzialności za jego słowa.

TADADADAM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Oto przed państwem kolejny odcinek...
Pełny intryg i romansów...
Bohaterowie, których znacie...
Pokazują swoje prawdziwe oblicze...
Jednym słowem...
To...

"FATALNE DZIEWICTWO"
Odc.:12004
Pt.: "Kac moralny i duchowy"

Siedziba Galbatorixa. Schowek na miotły.
- Matko! Moja głowa! Ta przeklęta Nasuada! Jak ją dorwę to jej nogi powyrywam z...

Angela dopiero otrząsnęła się z doznanego szoku.

- Spokojnie nie jesteś tu sama! Zażalenia składaj do tej co wymyśliła "Fatalne dziewictwo"*!

Galb również odzyskał przytomność. I nie był z tego zbytnio zadowolony.
-  Ehh... - westchnęła zielarka i główny dostawca bimberku w jednym - A miało być tak pięknie...
- Nooo- przytaknął niezbyt inteligentnie Król całej Alagaesii** - Już sobie wyobrażałem tego palanta, w którego mieliśmy grać... Ja, ty, nasza córka i Shruszek...
Westchnął głeboko.
- I po jakie licho wydawałem tyle forsy z budżetu państwa na prawników?! Jak ja to teraz podatnikom wytłumaczę?!
- Przecież jesteś władcą całej Alagaesii! Nie musisz się nikomu tłumaczyć!
- A taaak. Racja. Zupełnie zapomniałem.
Podrapał się po głowie, na której widniał sporej wielkości guz.
- Wiesz co? Czuje się wykożystany... I to wcale nie w ten przyjemny sposób...
- Tak, tak... Na starość już dzieciniejemy i dajemy się podejść byle gówniarze...
Angela wsadziła głowę między nogi. Był to nie zawodny sposób na pozbycie się zawrotów głowy.
- Nie ma co... Udała nam się ta Nasuada... Udała...
Galb zrobił wiekie oczy i krzyknął przeraźliwie:
- COOOOOOOOOOOOOOOOO?! Więc TO była NASUADA?! A ja już oswoiłem się z myślą że jestem ojcem pół-Raz'zaczki...
- To ty o tym nie wiedziałeś?!
Angela nie mogła wyjść z podziwu, że jeszcze żyje. Ją taka wiadomość zabiłaby na miejscu.
- Niech będą dzięki wszystkim bogom krasnoludzkim! Chyba się nawrócę i pójdę pieszo na pielgrzymkę do... Eeee... - nie mogąc nic wymyślić stwierdził: - W każdym razie gdzieś tam.
Wskazał ręką niezydentyfikowany kierunek.
- Och ty mój misiu - patysiu! Za to ciebie kocham!
I rzuciła się na niego, obcaływyjąc jego przystojną, choć okraszoną kilkudniowym zarostem, twarz.


Tym czasem... Eeee... Gdzieś tam...
Powoli otworzył oczy. Znajdował się na czymś twardym i śmierdzącym. Po chwili odkrył na czym. Był to gnój, zwany też obornikiem. Dopiero zaczęły docierać do niego wspomnienia po ostatniej nocy. Niech będzie przeklęty ten Vanish, Dosia, czy jak mu tam! Wypił, z tego co pamiętał, trzy wiadra. Ale tego co niepamiętał było więcej.
- Piiić. - wyszeptał ledwo otwierając wargi.
Miał potwornego kaca. Łeb mu pękał, a i suszyło nienajgorzej. BRRRR, KOSZMAR. Cieszył się przynajmniej z tego, że elf miał gorzej. Gdy przyszedł był już urżnięty jak trza.
- Barzul, barzul i jeszcze raz barzul!
Na swoje nieszczęście przypomniał sobie coś, czego wolałby nie pamiętać. Chwilę później rzucił się i zaczął wycierać język trawą. Przechodzące istoty pukały się w czoło widząc, co on robi. Zachowywałyby się jednak inaczej, gdyby wiedziały co zrobił. To była jego straszna tajemnica. On... On...
ON POCAŁOWAŁ TEGO ELFA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

"Fatalne dziewictwo"
Odc.: 12005
Pt.: "Różowa miseczka"

Stał tam z trudem powstrzymując łzy. Nie zważał na obelżywe uwagi, jakimi raczyła go pewna przedstawicielka płci pięknej. Bo to był już koniec. Ona zginęła. I nic nie będzie już takie jak przedtem. Przez chwilę myślał o połknięciu trucizny, lecz odrzucił ten pomysł ze strachu przed bólem. Potem wpadł na coś genialniejszego.
"Taaak... Ona byłaby ze mnie dumna..."
Wyjął z kieszeni telefon komórkowy.
- Zakład psychiatryczny???

- ...
- Czy możecie przyjąć jeszcze jedną pacjentkę?
- ...!!!!
- Taak... Wiem, że nie macie funduszy, bo minister zdrowia, obciął wam budżet...
- $#@#$%$!!!...
- Proszę się nie denerwować! Ja...
- #%#$%$%^!!! ...
- A żeby cię @#$%$%^, ty #$%$^#$, #$%$%^#, %#%# urzędasie!!!
Biiip, biip, biip...
Rozłączył się zdenerwowany. Wystukał kolejny numer.
- Witaj Elva!
- ...
- To ja Solebum
- ...?
- @#$#$%#$%@ cię? Starego kumpla nie pamiętasz? A z kim łowiłaś w dzieciństwie myszy w stodole?
- ...!
- Ostatnio doszły mnie słuchy, że zostałaś ministrem...
- ...
- Moje gratulacje... Wiesz mam taką małą sprawę...
- ...
Rozłączył się. Wszystko załatwione. Policzył w duchu do dziesięciu. Nie przeliczył się. Na podwórku jego domu zaparkował niezidentyfikowany pojazd, z którego wysypało się kilku barczystych mężczyzn.
- Jest na górze.
- Przyjęliśmy.
Po chwili z jego kwatery głównej wysunęli się dwaj, trzymający na bezpieczną odległość niebezpieczną kotołaczkę. Ubrana była w biała koszulę z zbyt długimi rękawami i kaganiec, który, jak sobie przypomniał, był ostatnim krzykiem mody.
-Dorwę cię! Dorwę cię ty @$W#$@$ draniu! A wtedy pożałujesz, że się kiedykolwiek urodziłeś!!!!! Poża...
Jej krzyki stłumiło zamknięcie drzwi od karetki. Mimo to nie przestawała i nadal widział jej twarz przyklejoną do szyby. Uśmiechnął się zadowolony.
Różowa miseczka byłaby z niego dumna!

Tymczasem... Gdzieś tam... A w każdym razie w tym samym miejscu...
Śniło mu się, że leży w przepięknej komnacie, w najbardziej miękiej pościeli, jaka tylko istniała.
"Musieli prać ją w Vanishu"
Skrzypnęły drzwi i oto jego oczom ukazała się ona.
-Witaj mój ukochany.
-Ale co? Jak?...
-O nic nie pytaj. Tylko mnie kochaj.
Powiedziała, po czym rzuciła się na niego człując go po całym ciele. Było mu jak w niebie.
-Wiesz... Muszę ci coś powiedzieć...
WSTAWAJ TY PRZEBRZYDŁY, CUCHNĄCY, ZBOCZONY ELFIE!!!!!!!!!!!!!!!
Obudził się. Po czym z furią zaczął wycierać język trawą. Od razu wiedział co zrobił. Spojrzał z odrazą na krasnoluda. Ale ten po prostu spał...

"Fatalne Dziewictwo"
Odcinek: 20006
Pt.: "Zakład psychiatryczny im.: Wiesława Galbatorixa"

Karetka sunąca przez miasto w godzinach szczytu. Lekarze narażający swe życie, żeby ratować innych. Eeeee, że co????!!!!!!
- Wal ci mówię!!! Wal damą pik!!!
Grupka zbirów siedziała w furgonetce i grała w karty. Aaaa, przepraszam... To lekarze z zakładu psychiatrycznego...
- A ty co? Matka hszesna* jesteś?
- A co cię to?
- A mnie to %$^$^o!
- Tak się składa, że gra moimi pieniędzmi, więc mam prawo podpowiadać!
- Ja ci ^$%^$# dam prawo! Zobaczysz!
Po czym inteligętna wymiana zdań zmieniła się w przykładowe pokazywanie racji. Nie zwracali w ogóle uwagi na pewną kotołaczkę, która klęła, na czym świat stoi.
- Dobra spokój synki mamusi! Dojeżdżamy!!!! I uciszcie tą przeklętą Kicię!!!
- Ja ci dam kicię!!! TY...
Niestety. Nie dane jej było dokończyć, gdyż jeden z popaprańców... Ach, przepraszam... Jeden z pielęgniarzy, zatkał jej pysk wazeliną (używając fachowego określenia).
Karetka zatrzymała się, chłopcy wyrzucili zakneblowaną kotołaczkę przez tylnie drzwi i odjechali na piwo. Ach, przepraszam... Na spirytus salicylowy, gdyż to właśnie piją lekarze.
Dwaj faceci w maskach przeciwgazowych złapali kotołaczkę za sierść i zawlekli do jej pokoju. Jeden z nich odezwał się metalicznym głosem, od którego przechodzą ciarki.
- Cięcia budżetowe. Będziesz miała współwięźnia...
- Współpacjenta Dżordż!
- Tak, współpacjenta.
Powoli i zachowując wszystkie (nooo, prawie wszystkie...) normy BHP zdjęto jej kaganiec i kaftan bezpieczeństwa. Dwa humanoidy zamknęły drzwi. Dopiero wtedy Maud (bo o nią właśnie chodzi) rozejrzała się po celi.
Był z nią człowiek. Chyba człowiek. Prawdopodobnie fan Michała Wiśniewskiego, gdyż też miał czerwone włosy.
- Kim jesteś?
Facet (chyba facet) spojrzał na nią szaleńczym wzrokiem.
- Jestem Durza! Iiiiiik... Jestem Duża Dziewczynka... Jestem Michał Wiśniewski z "Pięcioro dzieci i coś" Iiiiiik... Jestem Galbatorix!!!! Iiiik... JA TU JESTEM KRÓLIKIEM!!!!!!!!!!!
- O matko-pomyślała po cichu Maud.


Tymczasem w biurze poselskim Karate and Samoobrona!!! Pierwszym dwustu osobom za pół ceny**.
- Pani prezes?
Elva spojrzała na niego swoimi przeszywającymi oczkami. Biedak spocił się ze strachu.
- Taaak???
Zaczęły dygotać mu kolana.
- Bo bo bo jjjja ja ja....
- Zamknij się!!!! Bo inaczej nie dowiem się tego do rana. Wyczytam to z twojego umysłu.

Pod nieobecność Galbatorixa STOP zostałaś wybrana prezydentem STOP Jako twój doradca STOP proponuję, żebyś obaliła republikę STOP Pozdrawiam STOP Sarmacy Rezembiusz Uliwóda STOP PS.: Wpadnij do nas na parapetówę STOP Zamówiłem czystą fioletową*** STOP Twoja ulubiona STOP S.R.U. STOP

- O matko - pomyślała po cichu Elva. - Ciekawe ile będzie tej fioletowej?
Koniec


*Ostatnio oglądali "Ojca chrzestnego"
**Może jest ktoś chętny? Lekcji udziela sam miszcz A. L.
***Denaturat

"Fatalne dziewictwo"
Odcinek 20007
Pt.: "Co nowego u Saphi???"

Jak wcześniej hacjenda Diego Eragona. Gdzieś w Surdzie.
Saphira jak na skrzydłach leciała do swojego nowego chłopaka. Ciernia. Rorana miała dzisiaj z głowy. Biedaczek totalnie załamał się po dostaniu zaproszenia. Które wyglądało mniej więcej tak:
Zaproszenie
Niniejszym mamy zaszczyt zaprosić szanownego pana/szanowną panią Rorana Jakiegośtam
na chrzciny
które odbędą się w kryjówce Raz'zaków
dnia 1 maja 2006 o godzinie 18:00
szczęśliwi rodzice:
Katrina Raz'zak
Raz'zak Raz'zak

PS.: Proszę przynieść coś do żarcia gdyż maleństwa są ciągle głodne.
K. R. & R. R.

Biedaczek... Zupełnie się załamał. Próbował się powiesić, lecz nawet to spartaczył. W pończochach, z których zrobiona był pętla, poszło oczko, żyrandol spadł, a pani Kasi spod dziewiątki nie pomogła nawet Etopiryna, co wkurzyło panią Goździkową.
Smoczyca zatarła szpony. Skoro nadarzyła się taka okazja, trzeba było skorzystać. Nie widziała się przecież ze swoim ukochanym przez kilka poprzednich odcinków i nie była z tego powodu szczęśliwa. Tak więc zostawiając Rorasia samemu sobie, skierowała swe kroki do Jaskini w której pierwszy raz spotkali się z Cierniem (nie licząc oczywiście bitwy, ale wtedy była pod wpływem środków odurzających, bo miała iść na mecz z bejsbolem, a tu Eragon wyciął jej taki numer). Liczyła, że tu go spotka. Niestety... Nie było dane jej tam dojść...
Pod płotem, za krzaczkami jakiś czerwony smok obściskiwał się z którąś z łatwych panieniek. Ach te dzisiejsze smoczyce... Nie mają za grosz godności... Zaraz, zaraz! Czy to przypadkiem nie był JEJ CIERŃ????!!!! TAK!!! To z pewnością był on. Już ona pokaże tej małej, zielonej zdzirze, która podobno miała być smokiem, co robi się z rywalkami. Jeszcze jej pokaże!!!!!!!! Nikt nie będzie odbijał Saphirze chłopaków!!!!! NIKT!!!!!!!!!
Zakasała rękawy i ruszyła z zapałem.
I od razu zrobiła wejście smoka.
Zaczepiła się o korzeń, wyrżnęła zębami o glebę i z całym swoim cielskiem zaczęła się toczyć na nic nie podejrzewającą parę. Po chwili nie można było już nic zobaczyć z tej czerwono-zielono-niebiesko-czarnej plątaniny.
CHWILA!!!!!!! Skąd się wziął tam Shruszek??? Tego chyba nikt* nie wie...

Tymczasem w pewnej jaskini...
Komisja śledcza rozpoczęła przesłuchanie:
- Kim jesteś? - spytał śledczy Brom.
- Nie wiem.
- Czy złożyłeś nam przysięgę w pradawnej mowie?** - spytała posłanka Arya.
- Noooo...
- Czy masz wobec nas jakieś wymagania?
- Chciałbym siusiu...
Myślał, że nie wytrzyma. W końcu stał tak przywiązany od kilku odcinków. A jednak. Jego mięśnie zwieraczy, wyćwiczone dzięki sekretowi japońskich mnichów, który przekazał mu Oromis, działały nadzwyczaj dobrze. Po krótkiej naradzie postanowili go wypuścić. Uśmiechnął się do siebie i poszedł w krzaczki.

Pół godziny później...

- Zerknij co on tak długo robi. - polecił jej kochanek.
- Jeszcze się załatwia...
- NOŻEM?????????!!!!!!!!!!!!!
- Chodziło mi o oddawanie moczu...
- Acha...
Przyjrzała się pięknie wyrzeźbionemu tyłk... tyłowi Jeźdźca. Gdy już miała go w swej mocy, mogła zabawiać się z nim do woli. Z jej głowy nie wychodziła zwycięska pieśń Rohanu Myyyyyyy bęęędziemyyy rząąąąądzić Naaaaaarnią I naprawdę nie wiele ją to obchodziło, że to nie ta bajka...

KONIEC

 * Nikt oprócz mnie rzecz jasna...
** Nie mówcie, że spodziewaliście się inteligentniejszego pytania po blądynce.

"Fatalne dziewictwo"
Odcinek 20008
Pt.: "Być czy pić???"

Willa Diego Eragona. Pogrążony w smutku Roran dopija ostatnią butelkę fioletowej. Nikt, nawet on sam, nie wie, jakim cudem znalazła się w jego pokoju w tak potrzebnym momencie. Ale była. I trzeba było to wykorzystać.
Jak ona mogła?????!!!!!!! Do @#@#$# #%^$#!!!!!! Jak ona mogła??????!!!!!! Kłębiły się w jego niezbyt błyskotliwej głowie pytania. Kolejna pończocha, kupiona u Ruskich na bazarku (podobno mocniejsze) leżała sponiewierana na podłodze. Jak to określił, nie miał już siły nawet na samobójstwo. Prawda była taka, że teraz zamiast jednej pończochy widział ich dziesiątki, a białe myszki latały przed oczami.
- Siooooooo!!!!!! Przebrzydłe pająki!!!!!! - już nawet myszek nie umiał rozpoznać. - Sio!!!!!!!! Karaluchy!!!!!!!! Ej... Chwila... Oddawać!!!!!! - wrzasnął widząc jak podkradają mu czystą krasnoludzką trzymaną na kaca. - Oddajcie parszywce!!!!!!!! Bo pożałujecie!!!!!!!
Nie spełnił jednak groźby. Białe myszki związały go, niezdolnego do jakiejkolwiek reakcji.
-Słuchaj, noo ty duzi...*-pisnęła przywódczyni gangu.- Nie podskakuj, bo cię tak ścielimy* że ci nóżki z dupki powypadajom. Zrozumiano???!!! - Podskoczyła kilka razy, po czym przewróciła się niezdarnie - A WY CO SIĘ GAPICIE????!!!!!!!!! JAZDA DO ROBOTY!!!!!!!!!!!! - wstała, otrzepała się i przyłożyła biednemu Rorasiowi szpilkę do gardła.
- Nie podskakuj, bo to siem źle dla ciebie skońcy*. Mamy dość kręcenia się wokół pijaków. Mówimy STOP pijakom nałogowym! Juź* więcej naś nie wykozistacie!
Roraś miał nadzieję, że to był tylko zły sen. A jedynym sposobem wyleczenia złego snu jest drugi sen, więc nie zastanawiając się dłużej zasnął.

Tymczasem wiele mil (jeśli ktoś woli to kilometrów) dalej. Huczna impreza partii Karate and Samoobrona. Wszyscy szczęśliwie biorą łapówki, dają łapówki, chcą wziąć łapówki i ogólnie są szczęśliwi. Wtem wszechobecny spokój przerywa krzyk mrożąc krew w uszach.
- SRUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUU**!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Wierny przydupas, a raczej szef biura poselskiego, od razu przybiegł na wezwanie swej pani.
- Tak, mistrzu???
- Ktoś próbował mojej krasnoludzkiej!!!!!!!!! Ktoś próbował mojego browara!!!!!!!!!!!! I KTOŚ WYPIŁ MÓJ DENATURAT!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ŁEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Mała denaturatowooka dziewczynka zaniosła się płaczem. Nie pomogły małe przekupstwa w postaci miśków i słodyczy, nie pomogły średnie przekupstwa w postaci wyszkolonych nianiek, nie pomogły wielkie przekupstwa w postaci willi z basenem i placem zabaw. Ona chciała swój denaturat! Płakała całą noc, po czym padła z wyczerpania.

Niesamowita akcja działa się też w kryjówce Raz'zacków. Lethrblaka przyjechały odwiedzić swoje latorośle i pogratulować im dzieci, które były przecież ich jedynymi wnukami.
- Czemu sssssynu nic nam nie powiedziałeśśśśśś???????? Przecież wiesz jak na to czekaliśśśśśśmy!
Raz'zack z ogromnym wysiłkiem próbował wymyślić, o czym to zapomniał, lecz myślenie nie było jego najmocniejszą stroną, więc zapytał:
-Czego wam nie powiedziałem????
-Że masz dziecko!!!!!!!!!
Krew odpłynęła z jego twarzy. Przecież to było niemożliwe... Chyba, że zrobiła to w czasie, gdy on spał... Nieeeeeeeeeee!!!!!!!!! To nie może być prawda!!!!!!!!!!!!!!! Przecież po Katrinie nie było nic widać... I gdzie do diaska mogłaby ukryć dziecko? Zrobiło mu się niedobrze, więc zwrócił całe śniadanie do pobliskiego kosza na śmieci.
A dziadkowie rozmarzyli się...
-Pamiętasz Potworku, jak to było, gdy to ja byłam w ciąży? Też cały czas latałeś w krzaczki...
-Tak... To był najwspanialszy okres w moim życiu...
Raz'zacka zemdliło powtórnie.

Wszystkiemu temu przyglądał się Sloan. Z radości zacierał ręce. Wszystko szło zgodnie z planem. Jeszcze tylko parę łapówek i będzie mógł wyjść z cienia. Zanucił pod nosem Kłiiiiiiii aaaaaaa de Bileeeeeeee Da da da............***

Koniec

Szczęślwi???

I jeszcze przypiski
*czytać tak, jak się pisze
**SRUUUUUUUUUUUUU, a właściwie S. R. U. kto czytał wcześniejsze odcinki wie o kogo chodzi...

***Na melodię „We are the champions”

OSTRZEŻENIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Przeczytanie tego może urazić uczucia wrażliwszych osób. Jeśli nie boisz się widoku krwi, nie rusza ciebie takie słowo jak stringi i nie dasz rady spaść z krzesła ze śmiechu, bo twoje krzesło jest przyspawane do podłogi czytaj dalej. Ale robisz to tylko na własną odpowiedzialność.

Oto przedstawiam panom i paniom oraz wszelkiej płci wszelakiej...

Intrygę, w której nawet ja nie do końca wiem, o co chodzi...

Na czele której stoi ktoś, kto od dawna czaił się na samym krańcu Fatalnego Dziewictwa...
Ktoś, kogo imienia nie wolno wymawiać... (Nie, nie Voldemord)


Więc czytajcie i myślcie... (albo i nie)

"Fatalne dziewictwo"
Odcinek 20009
Pt.: Kupa smoków
Ppt*: W kupie siła lub kupy nikt nie ruszy.

Jaskinia. Surda. Niedaleko posiadłości Diego Eragona. Obecni: na razie widać tylko kupę smoków. Czarno, niebiesko, czerwono, zieloną kupę gwoli ścisłości**.
- Ty łajzo! Ty mendo! Ty patafianie! Ty zalany strażaku! Ty sprzedawco kalesonów na bazarku! Ty dziergaczu stringów damskich!*** Jak mogłeś mi TO zrobić?! TY PRZEROŚNIĘTA, CZERWONA ŚWINIO ZE SKRZYDŁAMI JAK MOGŁEŚ MI TO ZROBIĆ????????!!!!!!!! NO JAK???!!!! - Saphira była na skraju wytrzymałości. Nie dość, że musiała się użerać z tym przygłupem Roranem, to jeszcze JEJ chłopak, który przecież przyniósł jej pieska, puszcza się z jakąś zieloną lafiryndą. Miała dość i PMS****.
- Ja...
- Po tym co mi zrobiłeś masz czelność się odzywać???????????!!!!!!!!
- Ale przecież...
Wkurzył smoczycę do reszty. I pomyśleć, że się w nim zakochała... Toż to taki prostak bez wychowania...
- Podważasz moje słowa!!!!!!! Jeśli się jeszcze raz odezwiesz to użyję tego wałka, którego pożyczyła mi Maud!!!!!!! Prowadzasz się z jakąś zdzirą i masz czelność dyskutować????!!!!
- Prawdę mówiąc to ze zdzirem... - wtrącił się niepotrzebnie Shruikan.
- ZAMKNIJ SIĘ!!!!!!!!!!! - krzyknęli jednocześnie Cierń, Saphira, Zielony/-a i Arya. ARYA?????????!!!!!!!!!!!!! A ona tam skąd?
- A ty tu skąd? - spytał/-a Zielony/-a odzywając się po raz pierwszy.
- Nie przeszkadzajcie sobie... - odparła zielonooka elfka. - Możemy uznać, że tego incydentu nie było...
Dopiero teraz smoki zauważyły pozostałą dwójkę. Brom siedział, trzęsąc się z zimna w samych kalesonach, a Eraś tylko w slipkach, co ze złością wytknęła mu Saphira. Jedynie blondynka była całkowicie ubrana.
- Co robicie? - spytał Cierń zburaczony jak burak (choć nie było tego po nim widać).
- A gramy sobie w rozbieranego. - odparł Brom - Ale jak tu wpadliście to żadna zabawa...
- Mam lepszy pomysł... Zrobimy sobie melanż w chacie Galba... Roran już tam jest... Katrina, Raz'zaczki i ich starzy też, a Galb zniknął nie wiadomo gdzie... Podobno znów spiknął się z Angelą...
- Nigdy za nimi nie nadążę...- westchnęła elfka. - Schodzą się i rozchodzą...
- Ostatnio byli ze sobą 15 lat temu! - przypomniał jej Brom. - Pamiętam, bo razem z Seleną chodziliśmy do kina. Grali wtedy "Koniec Jeźdźców"... Ach te stare dobre czasy...
- Piętnaście lat?! - prychnęła zielonooka. - Co to jest dla elfa! - pomyślała przez chwilę, co się jej nie często zdarza i powiedziała - Shruszek ma dobry pomysł walimy do Galba. Przy okazji uwolnimy Murta. Słyszałam, że jest całkiem niezły w te klocki...
- Ani mi się waż!!!! - Syknął Brom - No prosze! Kolejna Angela nam rośnie! Jak dowie się twoja matka to zobaczysz!
- A ty co Eraś tak cicho siedzisz?! - spytała zajadliwie Saphi. Zostawił ją przecież pod opieką potwora, a sam w najlepsze flirtował z Aryą.
- Aaa, wmówili mi że przysięgłem im w PM. I ja udaje że o tym nie wiem - skulił się pod gniewnym spojrzeniem elfki i byłego Jeźdźca - Upsss... To miała być tajemnica...
- Dobra lecimy! Komu w drogę, temu... - wrzasnął Cierń. Wszyscy poderwali się do lotu.
Arya siadła na Zielonego/-ą.
- Ej ty! Ty to właściwie chłop jesteś czy baba??? - spytała z ciekawości.
- A wiesz, że sam/sama nie wiem...

Tymczasem związany Roraś przebywał w twierdzy Galba, lecz nie wiedział o tym gdzie jest. Patrzył ze smutkiem, jak myszy wypijają resztkę jego wyborowej i oddawał się ponurym rozmyślaniom. Ten "ktoś" ma we władzy Sloana. Sloan*****  ma we władzy myszy. Myszy mają władzę nade mną. Tylko ja nad nikim nie mam. Ehhh Westchnął i strzelił sobie łyka z piersiówki.

Koniec

*Pod pod tytułem
**Fajne wyrażenie
*** Te trzy ostatnie są najbardziej obraźliwe.
****Pół Miesiąca Samej
*****Sloan znany jest też jako ten grajek, co wodził myszy na pokuszenie.

"Fatalne dziewictwo"
Odcinek 20010
Pt.:"Burgersmok, a sprawa dziewictwa*"
Dedykowany mojemu wujaszkowi Ravyn i mojej krewnej Sethir (jak tak dalej pójdzie, to i męża na tym forum znajdę... Jest ktoś chętny?)

To ptak... To samolot... To Batman (nie ten z lekcji religii)...
NIE!!!!!!!!!!!! To pijani smoczy Jeźdźcy! W każdym razie jeszcze niepijani i jeszcze nie Jeźdźcy. Czyli: Arya z Zielonym/-ą, Eraś z Saphi, która robi mu na złość pętle i beczki by przyprawić go o jeszcze większe mdłości, (choć i te które ma nie są małe)(nawiasem mówiąc, kto mu dał prawo jazdy na smoka???) oraz Brom na Shruszku. Akcja dzieje się gdzieś w przestworzach.
- Niedobrze mi...- to oczywiście nasz "lotny" Eraś.
- To weź NoSpę. - stwierdziła elfka. Dla niej ten lek był uniwersalny. Stosowała go począwszy od skaleczenia palca skończywszy na zmiażdżeniu przez pociąg. - To znaczy... Niech ksiądz weźmie NoSpę...
Ja tu czegoś nie rozumiem... KSIĄDZ?????!!!!!!!!!!!!!!!!! Ale cóż... Niezbadane są wyroki boskie i myśli blondynki...
- Bleeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee - odpowiedział jej smoczy Jeździec.
- Coś mówiłeś???
- Bleeeeeeeeeeeeeee!!!!!!!!!!!!!!
- Weź mi to Bromeczku przetłumacz, bo nie rozumiem.
- On powiedział: Błeeeeeeeeeee...
- Nie prawda powiedział: Bułeeeeeeeeeeeee! - wtrącił Shruszek, który zawsze musi się wciąć.
- Fcale nie!!!!!!!!! To było blelelelelelelele!!!!!!!!! - odrzekł/-a niepotrzebnie Zielony/-a.
Kłótnia rozgorzała na dobre. Przeciwnicy bułeeeeeeeeee, czyli błeeeeeee połączyli się z blelelelelele, co w sumie dało błelełelełele. Saphira wkurzyła się, że sama nie wpadła na tak świetny pomysł, i zdecydowała zakończyć wymianę zdań.
- Niech nas rozsądzi Eragon. Jak powiedziałeś?
- Bleeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee. To chyba oczywiste! - zaburczało mu w brzuchu. - A teraz lećmy do Burgersmoka, bo zwróciłem całe śniadanie!
Szybko zlecieli w dół łamiąc przy tym drzewa i reklamy papierosów. Cierń miał pecha, bo nie wychamował i rąbnął łbem w znak zakaz latania. Chwilę póżniej wszyscy wraz z Cierniem z fimfą na czole, której przecież nie widać, wkroczyli do przydrożnej knajpki. Ich oczom ukazał się niesamowity widok. Murtagh płakał w objęciach Nasuady, na której dumnie powiewały resztki przebrania Raz'zacka.
- No nie płacz... Nie płacz... Każdemu się może zdarzyć...
Podeszli bliżej. Arya jako najodważniejsza i za razem najgłupsza odważyła się zapytać:
- Co się stało???
- Bo... Bo... Bo...
Przywódczyni Vardenów westchnęła.
- Bo w pracy się z niego śmieją, że jest dziewicą...
Dopiero teraz zauważyli, że Jeździec był ubrany w pomarańczowy fartuszek. Wszyscy jak jeden mąż (lub żona, jak kto woli...) buchnęli śmiechem, a Murt rozbeczał się jeszcze bardziej. Nasuada zmierzyła ich straszliwym wzrokiem i rzuciła zaklęcie w PM. Wszyscy runęli na podłogę. (Do licha, kiedy nauczyła się czarować??!!)
- Nie martw się każdemu się może zdarzyć...
- Prawdę mówiąc, to on nie może być dziewicą... - Zaczął swój wywód Shruikan - Co najwyżej prawiczkiem...
- ZAMKNIJ SIĘ!!!!!!!!!!!!!! - krzyknęli wszyscy jednocześnie.
- Naprawdę??? - spytał się ze łzami w oczach Murt. Nie wiadomo, do kogo było to kierowane, więc wszyscy potrząsnęli głowami. - JAK JA WAS KOCHAM!!!!!!!
Krzyknął i zaczął całować wszystkich po kolei. Nawet staruszka próbująca przejść na drugą stronę ulicy się załapała.
- A teraz żreć i na balangę!! - stwierdził filozoficznie Eraś. Kto wie?... Może w przyszłości zostanie fizjologiem???

Nie do pobicia!
Nie do przebicia!
Nie do zrozumienia!

„Fatalne dziewictwo”
Odcinek 12011
Pt.: „Składzik”

Siedziba Galba.
Huk, trzask, otwarcie drzwi, łomot i wrzask.
- Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!
- RATUNKU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
- Iiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii!!!!!!!!!!!!!!!
- Ufff - odetchnęła z ulgą Angela. - To tylko Roran. Nikt w całej Alagaesii nie piszczy jeszcze gorzej niż Mikael Jackson.
Młotogłowy zburaczył się, ale tego na szczęście nie było widać, bo w składziku było ciemno. Tak ciemno, że Galb machając sobie ręką przed nosem nie widział nic. Ups... To była ręka Angeli... Rozległ się PLASK! i były władca dostał za swoje. Tylko dlaczego to Roraś miauknął* piskliwym głosem?:
- Za co???
- Za chęć do życia i miłość do ojczyzny... - odparowała zielarka.
- Że jak???!!!
Kobieta pokręciła głową, choć nic nie można było ujrzeć.
- Nieważne... Dobra opowiadaj... Co cię tu przywlokło?
Pomyślał chwilę, po czym odparł:
- Białe myszki.
Teraz to oni zbaranieli. Huknęli oboje:
- ŻE CO???????!!!!!!!!!!!!!!!!!
Nie odpowiedział.
- Oooo! Galbi co ty tu robisz?
- Ja tu tylko sprzątam... I MÓWIŁEM, ŻEBYŚ NIE NAZYWAŁ MNIE TAK!!!!!!!!!
- Dobra Galbi. Się nie bulwersuj... - Skąd on zna takie trudne słowo? - Na serio przywlokły mnie tu białe myszki...
- A gdzie Shruszek? On przecież tak je lubi**... Dlatego zaoszczędziłem na kocie...
Roraś podrapał się po głowie.
- Nie ma...
- A Murt? Powinien polować na nie z Zar’rockiem...
- Też nie ma...
- A KTO @$@##%#%^ JEST???!!!!
- Białe myszki... Przecież mówię...
- A kto oprócz nich?
- No... Ja, ty i...
- Zamknij się!!! Ja ci zaraz...
Bibip, bibip, bibip.
Ich ręczną kłótnie przerwał dzwonek komórki.
- O dostałam sesemesa! - krzyknęła uszczęśliwiona Angela.
A jego treść brzmiała:
CzeMamuśka!WszystkiegoNajZok.DniaMatki!RobimMelanż!WyciągajCzystą!Pozdro!Nas
- Taaa! Fajnie! Cała hałastra zwala się nam na głowę! Nie możemy już dokończyć...
Urwała w połowie zdania. Przecież tu są DZIECI...
- A co robiliście? - spytał zaciekawiony M.R.
- Opalaliśmy się! - wrzasnął wkurzony Galb.
- Aaaa - mruknął, ale w przebłysku inteligencji dodał - Ale tu nie ma słońca...
- No to pomyśl Młocie jeden! - Galbem aż zatrzęsło. - Co może robić dwoje napalonych ludzi przeciwnej płci zamkniętych po ciemku w składziku?
Myślał pół godziny.
- A ja już wiem, co robiliście - Wrzasnął uszczęśliwiony. - Czytaliście książki!
Galb zaczął walić głową w ścianę, aż odpadła połowa tynku. Za to Angela zaczęła tłumaczyć:
- Wiesz... To jest tak jak z kwiatuszkami i pszczółkami...

KONIEC
*miauknął - Roraś właśnie przechodzi mutację, więc (tylko) o to nie możemy mieć do niego pretensji
**lubi - jeść oczywiście
 

Jeszcze ciepły, bo pisany na angliku przy grzejniku!
Specjalnie dla was!
Kolejny odcinek
"Fatalne dziewictwo"
Odcinek 12012
Pt.: "Pszczółki, kwiatki i Roraś"

Była siedziba Galba.
Obecnie melina białych myszek.
Dokładniej ciemny i mroczny schowek na miotły.
- Jeśli nie rozumiesz na pszczółkach, kwiatkach, Raz'zackach, kotkach, słoniach i kremie czekoladowym*, to może spróbuje wyjaśnić ci na pieskach...
Oczy Rorana zrobiły się jeszcze większe, a szczęka opadła do samiutkiej podłogi, tak, że wyglądał jeszcze głupiej niż zwykle. O ile jeszcze to możliwe.
- Zamknij się już! - Angela po niezliczonej ilości godzin spędzonych z nimi dwoma stała na krawędzi szaleństwa i rozpaczy.
- Powiedziałem przecież 'na pieskach', a nie 'na pieska'! - próbował się jeszcze bronić Galb.
- Tu są dzieci! Zamknij się, zamknij się, zamknij się!
Oczy byłego władcy zaszły łzami, a jego warga zaczęła niebezpiecznie drgać. Jeżeli czegoś nie zrobi, on się rozbeczy! To zaczynało się robić niebezpieczne. Po jego ostatnim wybuchu 12 Zbyśków** popełniło straszliwe samobójstwa. Od utopienia w klopie poczynając na zaduszeniu przez Czokapiki kończąc.
- Koteczku, pieseczku, krokodylku, byczku, mróweczko, myszko... Przepraszam...
Burza minęła.
Nie usłyszała odpowiedzi, bo ciszę przerwał wrzask
-Są ty myszy?! Ratunku! Mamusiu ratuj!
Angela poczuła ciężar na swoich ramionach. Był to oczywiście Roraś. Głuchy łoskot potwierdził, że nie spodobała się jej ta sytuacja.
- Za co?...
Nie zwróciła na to uwagi.
-Dobra wychodzimy stąd kotku.
-Ok myszko. Jak?
Uśmiechnła się pod wąsem, mimo, że go nie miała.

-Mam pewien pomysł...

*Galb jest ekspertem w tej dziedzinie, więc umie tłumaczyć na wszystkim

**Zwanych również Zaprzysiężonymi, bo wszyscy złożyli przysięgę małżeńską na znak protestu przeciw wolnym związkom i homoseksualistom...

"Fatalne dziewictwo"
Odcinek 12013
"Głową muru nie przebijesz. (Chyba)"

Polna droga. Jakieś 200 km od pewnej karczmy. Bohaterowie: oczywiście Orik i Vanir. Dla jednego i dla drugiego to koszmar. Idą ramię w ramię. A wszystko zaczęło się... Właśnie od podróży...
Wróćmy więc do tej chwili...
Miejsce: sterta obornika. Bohaterowie: ci sami. Czas: po wytarciu o trawę języków.
Co robią? No cóż to samo, co w chwili obecnej. Idą.
- Przeklęty elfie wynoś się i żebym cię na oczy nie widział!
- Sam się wynoś zbreźny krasnalu! Ja szedłem tą drogą pierwszy!
Orik prawie podskoczył do góry.
- Zbreźny jeszcze ci daruje. Ale KRASNALU???!!!! - jego pięść wylądowała dokładnie na nosie towarzysza. - Ty konusie nie będziesz mnie wyzywał! - W tej chwili mało go to obchodziło, że był "trochę", naprawdę "trochę", niższy...
- Ach tak? - elf zastosował chwyt podpatrzony u zapaśników sumo.
- TAK!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Bójka przerodziła się w... Bóję*... Okładali się przez 15 godzin pięściami, nogami i czym tylko popadło, po czym zmęczeni odskoczyli na trawę. Minęła chwila i obaj zerwali się spowrotem. Żaden nie chciał być gorszy od tego drugiego. Ruszyli raźnym krokiem w tę samą stronę.
- Zabieraj swój tłusty zadek z MOJEJ POLNEJ DROGI, głupi skrzacie!!!!!!!!!!!
- To ty odwróć się lepiej, żebym twojej niemytej gęby nie widział figurko, ogrodowa!!!!!
- Pierwszy szłem tą drogą!
- A ja pierwszy szedłem!
Zapanowała niezręczna cisza, która może trwałaby wieki, gdyby nie przybycie pewnej postaci.
- Witam panów.
Żaden się nie odezwał.
- Zapewne nie wiecie, co mnie do was sprowadza?
Przecząco pokręcili głowami.
- Ale jesteście rozmowni...
Popatrzyli na niego spode łba.
- Dobra przechodzę do rzeczy. Może chcecie kupić komplet garnków miedzianych? Dwie paczki gum do żucia gratis.
Vanir już chciał potargować się o cenę, lecz jedno zerknięcie na Orika odwiodło go od tego zamiaru. Milcząco zaprzeczyli.
- W takim razie jesteście mi i państwu winni 540 215 000, 28$ do spłacenia w ciągu miesiąca.
- COOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO??????????????????!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Westchnął z rozpaczy. Nic nie pamiętali... A tak mógłby jeszcze dorzucić parę tysiaków za nie ujawnianie ich zdjęć w sieci. Cóż przynajmniej ludzie będą mieli radochę.
- Ano tak: 200 000$ kary za rasizm w miejscu publicznym (to się tyczy obu!), 40 000 000$ rachunku za bimber, 13 999$ za zniszczenie knajpy (zostały tylko zgliszcza)...
(- O kurde i barzul! Mój granat!)
- ... 1 001, 28$ za wytrzeźwiałkę...
- WYTRZEŹWIAŁKĘ????????????!!!!!!!!!!!!!!!!! - Czyżby coś ich ominęło?
- Ano jo! Ta sterta gó... gnoju to wytrzeźwiałka przecie! Jedna nocka kosztuje 500, 64$! Nie słyszeliście, że to najdroższy hotel świata?
- A te 500 tysiaków???
- Eeee o takiej sumce to nie warto wspominać... - jeden prawy sierpowy przekonał go, że jednak warto. - To jesteście mi winni... Podpisaliście umowę na wpłatę tej sumy do rozkręcenia biznesu...
- A co rozkręcamy??? - elf zapalił się na myśl o sieci browarów.
- Eeeee, burd... To znaczy... Chciałem powiedzieć: agencję towarzyską...
- Po#%#$%#^&%#(gieło) cię???!!! - krasnolud podkasał rękawy.
Na co z krzaków wypadła dwunastka urgali, dorabiających na czarno jako statyści u boku Durzy dopóki nie ześwrował.
- Fikasz dalej??!!
- Eeeee**... Chyba nie... - ale czując oddech śmierci (a raczej odór urgali) na karku dodał - Co ty Garrow*** będziesz kumpla bił? No pewnie że nie...
- To dobrze. Czekam tylko miesiąc! Albo nie! Rozmyśliłem się! 31 dni...
Po czym spiesznie oddalił się mamrocząc do siebie :Jak on mnie poznał? Przecież przefarbowałem się na różowo...
I tak oto wróciliśmy do punktu wyjścia.

Była siedziba Galba. Schowek na miotły.
Z oddali można już słyszeć hałasy.
- Iiiiii raz! Iiiiii dwa! Iiiii ŁUP!!!!!!!!!!!
- Jeszcze raz!
- Iiiiii raz...
Co się dzieje? Angela wypróbowywuje swój genialny pomysł.
- Dobra! Roran nadstaw główkę...
Chłopak posłuszny i grzeczny w każdym calu wykonuje rozkazy. Jeśli coś mu się stanie i tak złoży winę na Eragona...
- Głową...
- ŁUP!!!!!!!
- ...muru...
- ŁUP!!!!!!!
- ...nie...
- ŁUP!!!!!!!
- ...przebijesz!!! - Galbatorix wpadł w filozoficzny nastrój.
- Może...
- ŁUP!!!!!!!
- ...masz...
- ŁUP!!!!!!!
- ...lepszy...
- ŁUP!!!!!!!
- ...pomysł???!!! - Zielarka widocznie zaczęła się denerwować. Po 8 godzinach ciężkiej pracy na ścianie widoczne było jedynie niewielkie wgłębienie.
- Powtarzam tylko znaną prawdę...
- Co prawda, to prawda... - Roraś na chwilę przerwał swoją robotę. - Ale gwoździe można nią wbijać. Ja na przykład jak zapomnę młota...
- Bierz się lepiej do roboty! - zwróciła się do Galba - Nie mamy czego żałować! Skoro i tak się marnuje****...
- Czekaj chwilę! Wymyśliłem coś! - Były władca miał przypływ weny twórczej. - A gdyby tak pociągnąć za klamkę?
Angęlę opanowała wściekłość i zazdrość. Czemu sama czegoś tak genialnego nie wymyśliła?
- Jeśli myślisz, że będą otwarte to...
Drzwi otworzyły się sprawnie.
- To co?
- To wychodzimy.
KONIEC

*Bója. Jak sama nazwa wskazuje: duża bójka albo ogromna bójeczka.
**Pobądźcie trochę z Garrowem to "Eeee" też się wam udzieli.
***Orik nie jest aż taki strasznie genialny. Poznał wuja Erasia po tym, że mu się "Eeee" udzieliło.
****Oczywiście głowa. Do pustej i Solebum nie naleje, czy jak to tam brzmiało.
 

Dla fanów, nałogowców i ćpunów :P
„Fatalne Dziewictwo”
Odc. 12014
Pt.: Spotkania

- No i impra odwołana. - Stwierdziła Nasuada, spoglądając na czerwonych niczym buraki Angelę, Galba i Rorana. Czemu ten ostatni się zaburaczył, nie wiadomo. Być może miał to już w zwyczaju.
- No i spokoju już nie będzie. - Westchnęła Zielarka widząc swoją córkę z całą hałastrą, czyli: Erasiem, Saphirą, Murtem, Cierniem, Bromem, Shruszkiem, Aryą i oczywiście Zielonym/-ą.
- No co jes kujde? Iiiiiik... Czy ja kujde pozwoliłem wam wyjść? No ja się pytam kujde!!! - wrzasnął przywódca białych myszek. Po czym zasnął. Myszy dorwały się do baterii (procentowych oczywiście) i wszystkie wrąbały. Wiedział o tym tylko Galb, płacząc w duchu: Moje baterie... Moje baterie... Moje ukochane, najdroższe baterie...
- A Murtagh jest dziewicą! - wrzasnął Brom. Ostatnio mało poświęcało mu się uwagi i wpadł w kompleksy. A zobaczenie jego dawnej miłości z innym tylko pogorszyło jego stan. Angela i Galb buchnęli śmiechem. Roran stał z otworzoną buzią, widocznie nad czymś rozmyślając.
- A co to jest dziewica?
Nikt nie zwrócił na niego uwagi, bo oto przez okno wparowali przyjaciele z „Jeździec i ska, czyli jak ugryźć milion”. Nie była to zbyt lotna nazwa, ale „Barzul” i „Ten stary, głupi, niedorozwinięty, #$^#^#^$, *%^##%, $%^$%& Garrow” raczej nie wchodziło w grę.
- Co wy tu robicie?
- Przyszliśmy kraść. Tylko nie mów nic Galbowi...
Jedno spojrzenie rozwiało plany.
- Aaaaa... Cześć Galbi...
- Ja ci da...
Nie dokończył zdania, bo oto zjawili się Gleadr i Oromis z transparentem: Polska dla Polaków, Murzyny do Afryki, a Elva niech zalegalizuje związki smokoseksualne!!!
- A wy co?! - spytały jednocześnie porządnie wkurzone Saphira i Arya.
- Czy... Czy... To tu jest parada równości...?
- Nie... - odrzekli zgodnym chórem.
- Mówiłem, że to w byłym grobowcu Broma! Tak jak i na grobie nieznanego żołnierza! Jak bezcześcić, to bezcześcić...
- Niech ci będzie... - Przytaknął Oromis partnerowi.
Brom aż się zagotował.
- Ja dam tym zboczeńcom! Niech po swoich grobach łażą. Nie ^$#$! Ja chyba tam zaraz pójdę!
Nie dane mu było wykonać tak szlachetnego czynu, bo do kryjówki Galba wpadły zapłakanie Raz’zacki.
- Błagamy!!!!!!!!!!!!! Zabijcie nasssssssss!!!!!!!!!!!!!! Żaden losssss nie jesssst tak ssssstraszny jak nasz!!!!!!!!!!!!!!
A z oddali zaczął płynąć trzy głosy:
- Kanareczki kochane! Chodzcie do mamusi! - To oczywiście założycielka Klubu Miłośników Kanarów - Katrina.
A wraz z nią podwójnie, ale jednomyślnie podążali niedoszli dziadkowie.
- To jak mamy te wnuki czy nie????!!!
Czy ktoś się zdziwił? Nie. Ale tylko dlatego, że nie miał czasu.
- Tak jest tu! Czuję to!!!!!
- Czy aby na pewno? Jeśli JĄ znadziesz mianuje cię ministrem rolnictwa!
- Dobra! Dobra!
- SRU zanotuj to!
- Już, moja pani!
- Ty ludzki pomiocie! Jak śmiesz przebywać w tym samym miejscu co ja?! Nie miałeś gdzie przyleść?
(- SRU wyrażaj się!
- Ale to nie ja moja władczyni.)
Solebum, (tak to o nim była mowa) podniósł nos spod podłogi i z obłędem w oczach zaczął się rozglądać.
- Nie przeszkadzaj elfia zdziro! Szukam fioletowej!
- Ach tak? To zniszcze do reszty szczątki różowej miszeczki, które wykopałam z grobu!
Dopiero teraz obudził się z transu. Dopiero teraz również zrozumiał co ona do niego mówi i co on do niej powiedział.
- O matko! - westchnął w duchu. A na głos wrzasnął: - Jak ci się udało uciec z więzienia?!
- Przy pomocy tego oto świra...
Westchnęła.
- Cześć. Jestem Michał Wiśniewski z... Nie ja jestem Kubuś Puchatek! - wyciągnął zza pazuchy karabin maszynowy - Tratata! To za prosiaczka!
Wszyscy oczywiście przeżyli, a Arya podeszła go od tyłu i walnęła patelnią w łeb. Wzięła ją, bo od początku wiedziała, ze na coś będzie potrzebna.
- Dziękuje... Musiałem zjeść coś nieświeżego. Jestem Carsaib. Jak się macie?
- Mamy się dobrze. - odpowiedział kulturalnie kotołak po czym wrócił do przerwanej kłótni. - Co ty tutaj robisz?
- Oferuje Galbowi swoje usługi w zamian za azyl.
- On chyba nie jest masochistą!
- A co ci...
Kłócili się oczywiście dalej, ale my przechodzimy do pozostałych.
- To są już wszyscy? - spytał Eraś, bo jeśli tak to...
- ZNALAZŁAM!!!!!!!!!!!!! CAŁĄ CYSTRNĘ!!!!!!!!!!!!!!!!!! GALB JESTEŚ WIELKI!!!!!!!!!!!!!! - Elva rzuciła mu się na szyję, na co zazdrośnie patrzył Orik. Vanir też nie lepszy. Próbował rozbierać Aryę wzrokiem i zaklęciami, ale siarczysty policzek przywrócił go do rzeczywistości.
- No to zabawa się rozkręca... - stwierdził Zielony/-a i rzucił się na fioletową. Wszyscy podążyli za jego przykładem. Nawet parka kotołaków upiła się i w objęciach zaczęła śpiewać zbreźne piosenki, jakich jeszcze nie widział. Oromis wtulony w Glaedra dyskutował z Lethrblaka o dzieciach, Roran obściskiwał Katrinę, Raz’zaki były szczęśliwe.
- Garrow, Sloan, chodźcie do nas! Iiiiiiiiik... - Brom zatoczył się i wpadł na Nas tłumaczącą po raz n-ty Murtowi, że nie ma nic złego w byciu dziewicą. Chyba jej uwierzył, albo i nie bo bardzo chciał to zmienić...
- No bo ja... Miałem pilnować myszek...
- Eeee, a ja Vanisha i Orika...
Zaczęli niezdarnie się tłumaczyć. I czym prędzej zasiedli do ucztowania. Spełniło się marzenie Sloana. Wyszedł z cienia.
Brokowało jeszcze kogoś? Jeśli tak, to już po chwili nie, bo wparował Orrin wraz z wieśniakami, ich kurami, wszystkimi o których była mowa w FD i o których nie było mowy, oraz z bejsbolami.
- Nasi GÓRĄ!!!!!!!!! Da, da, da...
- Oso chozi??? - spytał nawalony Shruikan.
- A to nie tu czasem odbywa się pierwszy Mundialowy mecz?
Wszyscy przecząco pokręcili głowami i chcąc, nie chcąc wyciągnęli drugi beczkowóz czystej.
Nikt nie był zdolny do wykonania najmniejszego ruchu, a co dopiero dmuchania w alkomat. Więc nikogo nie ruszył obłąkańczy śmiech wydobywający się niewiadomo skąd. (- Barzul! Pały przyszły! - stwierdził obdarzony najmocniejszą głową Galbatorix. - I znów na wytrzeźwiałkę - zabełkotał tylko trochę bardziej pijany krasnolud.) Właściwie to ten szaleńczy rechot nie trwał długo. Zagłuszył go drugi, potężniejszy. Pochodzący od... Rorana...
- A to dobre! Dziewica! Buhahahahahaha!!!!!!!
 

Ostatni...
Najdłuższy...
Do końca porąbany...
Odcinek...

„Fatalne Dziewictwo”
Odc. 12015
Pt.: „Syf, czyli kiła i mogiła” lub „Koniec świata i co było dalej”

Miejsce: te same, co poprzednio. Czas: tamże. Bohaterowie: połowa nieprzytomna, druga połowa jeszcze pije. Roraś nadal się śmieje. Tajemniczy głos też.
- Buhahaha!
- Łihihihi!
- Buhahaha!
- Łihihihi!
- Buhahaha!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
- Jak mówię, że łihihihi, to łihihihi, a nie żadne buhahaha! No!
- Buhahaha!
- Zaraz, co to za debil? Jeśli mnie oczy nie mylą to Roran!
- Buhahaha!!!!!
- Bogowie krasnoludcy zabijcie mnie od razu, a nie skazujecie na wieczne cierpienia z tym popaprańcem!!!
- Buhahahaha!!!!!!!!!
- Zapomniałaś? Dzisiaj nie możemy!
- Buhahahaha!!!
- A zaraz! Racja! Mamy dziś w planach przejęcie władzy nad światem! Dobra! Nie gadaj tyle i zróbmy to wkońcu!
- Buhahahaha!!!!!!!!!!!
- Och, zamknij się wreszcie! - Obydwa głosy wrzasnęły jednocześnie i z cienia wyszła...
- O barzul! Cześć mamo... - wrzasnęła Arya niezdarnie wygrzebując się spomiędzy objęć Broma i Erasia. Udało jej się nie zaliczyć gleby i na chwiejnych nogach zaczęła się wycofywać. Chwilę później obaj smoczy jeźdźcy zaczęli tulić się do siebie widocznie nie zdając sobie sprawy z tego, że tymczasowa, największa miłość ich życia zwiewa przed matką.
- Oooo wielka! Ja na prawdę nie piję w pracy! To tylko się tak wydaje... - Sloan poszedł w ślady elfki i zarządził taktyczny odwrót.
- Cześć stara Islanzadi!!!!!!!!! Całe szczęście, że to ty! Już myślałem, że to smerfy... - Galb odetchnął z ulgą.
- Zaraz... KTO???!!! A zresztą... Nieważne... Poza tym ja nie jestem Islanzadi! Ja też nie!
- To w takim razie kim jesteś, barzul!!! Wpraszasz się na nasze przyjęcie, straszysz policją i jeszcze wpierasz, że ty to nie ty! - To oczywiście Orik po paru głębszych.
- Aleś wy tępi!!! My tylko przywłaszczyliśmy sobie to ciało!!! (- Całkiem niezłe... - Głuchy plask i pieczenie policzka utwierdziło Galba w przekonaniu, że Angela nie śpi. - ...jak na starą elfkę, oczywiście!) Tak naprawdę jesteśmy duchem trzynastego Jeźdźca znanym jako Moherowa Babcia... Z rozdwojeniem jaźni. Tak z rozdwojeniem jaźni oczywiście Do tej pory opętywałyśmy tylko Carsaiba, ale... Niestety sfiksował, gdy Eragon przebił mu prawe płuco.
Na wpół przytomny Jeździec odburknął:
- Przecież przebiłem mu serce!!!!
- Yyymm, yyymmm... Serce jest z lewej strony... - Shruszek, jako jedyny przytomny (co nie znaczy, że trzeźwy) smok znów musiał wtrącić swoje trzy centy. Euro centy.
- Do jasnej Angeli! Czemu nikt mi o tym nie powiedział???!!!
- I jak już mówiliśmy... Tak... Potrzebowaliśmy drugiego ciała... I napatoczyła się nam Islanzadi! Dobra koniec pogaduszek! Murtagh!!! Where are you???
- A co chcecie od Murta? - zapytał Shruikan z czysto naukowego punktu widzenia.
- On jest jedną z pięciu dziewic powyżej 18-stki na tym świecie. I jedyną wogóle w tym towarzystwie...
Angela wytrzeźwiała do reszty.
- ELVAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!! Gdzieś ty się szlajała??????????????!!!!!!!!!!!!!!!!!
- No co?! Zabawić się nie można???
Czarny smok nadal drążył temat.
- A co ty... wy... masz do dziewic? Uprzedzone jesteście, czy co?
Duch trzynastego Jeźdźca zwanego Moherową Babcią z rozdwojeniem jaźni zwany później jako Duch westchnął ciężko.
- Dziewice zakłócają nasz naturalny zegar biologiczny sprawiając swoimi falami ucisk pęcherza, przez co musimy dwa razy częściej chodzić do wc.
Były wierzchowiec Galba (i jego kot w jednym) zamyślił się głęboko.
- Aha... Bardzo ciekawe... Muszę się nad tym zastanowić...
- To ty myśl... A my zajmiemy się naszym drogim Murtem... Murtagh!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
- So jest??? Aaaaum... - Ziewnął szeroko i niechętnie wstał z(pod) Nas...
Duch tylko na to czekał...
- W początkowych planach mieliśmy cię zabić od razu. Ale jako, że mamy dobre serce dajemy ci wybór... Na co się zdecydujesz zależy tylko od ciebie... A więc:
a) zabijamy cię,
lub b) pozbawiamy dziewictwa...
Wybieraj...
- A czy mam jakieś koła ratunkowe?
- Pół na pół odpada, pytanie do publiczności też, więc zostaje tylko telefon do przyjaciela...
Szybko wyrwał telefon swojej pocieszycielce zanim ta w ogóle zorientowała się, o co chodzi i wystukał numer.
Po sygnale oczywiście pojawiła się muzyczka.
W Żłopie wyplatamy za pół ceny!!! Daj nam dwie sztabki srebra a trzecią damy ci za darmo!!!
- Przeklęte reklamy... O Gieniek to ty???
0:30
- ...!
0:28
- Tak no wiesz mam taką sprawę...
0:27
- ...!!!!!!!!!!!!! ^$#%#%!!!!! $%^$!!!!!!!!
0:25
- Nie chodzi o pieniądze!!!! Wiem, że ci tamtych nie oddałem...
0:23
- ...!!!!!!
0:20
- Tak, ale...
0:20
- ...!!!!
0:19
- Streszczam się... Mam do ciebie pytanie: lepiej przespać się z Is czy zginąć?
0:17
- ... ... .. ... .. . . .. . .. . .. ... ... .. ... . . .!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
0:05 Piiiiip
-.........!!!!!
0:04 Piiiiip
-....... ...., ... .. ....!!!!!!!!!
0:03 Piiiiip
- .... #$%#%&^ ........!!!!!!!!!!!!
0:02 Piiiiip
- @$%#% %*%&%@#@ $%&*%$!!!!!!!!!!!
0:01 Piiiiip
- Aha... Dzięks...
Tadadadadam

Wszyscy z niecierpliwością wpatrywali się to w niego to w komórkę.
- I co? I co? I co??? - rozległy się pytania.
Murt odchrząknął, poszurał nogą i utkwił wzrok w czubkach swych butów.
- No więc... On powiedział... Że... Że lepiej się powiesić niż złapać jakiegoś syfa od ciebie. I wie o tym, bo ostatnio miał... Też od ciebie...
Ducha aż zagotowało.
- Daj NAM ten TELEFON!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Przestaszony i zdezorientowany chłopak nie zgłaszał sprzeciwu. Mało go to obchodziło, że jakiś niedoklepany duch przeżera pieniądze na karcie jego dziewczyny...
SmokBuuuuuurger Codziennieeeeeeee zabójcze ceny!!!!!!!!!!!!!
0:30
- Cześć Gieniu!
0:30
- ...?
0:29
- No nie mów, że nie pamiętasz... Hi, hi, hi...
0:28
- ...! ...???
0:27
- JA CI DAM KASIĘ TY STARY ALFONSIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Nie dość, że nie pamiętasz mojego imienia to jeszcze jakieś bzdury o mnie opowiadasz! A przez kogo to mam, hmmmm???
0:25
- I Wyłączcie te przeklęte gówno!!!!!!!!!!!!!!
- ...???
- To nie do ciebie...
- ...
- No więc jak poznajesz, czy nie?
- ...
- No co za debil!
- ...!
- Zamknij się bo wypalę ci mózg przez telefon!!! Ooooommmm.... No kurcze, kto wypalił mu mózg przede mną!!!!!!!!! Przyznać się!!!!!!
- ...
- ŻE CO???
- ...
- A nie... To spox... (On mówi, że nigdy nie miał mózgu) To jak, w czwartek o tej co zwykle?
- ...
- Kocham cię mój ty popaprańcu!
- ...
- Też całuje! Pa,pa!
- ...
- No papapa! - rozłączyła się, po czym rzuciła telefon Murtowi, niestety nie złapał i rozbił się o ścianę (telefon nie Murt). Nas z pewnością go zabije, o ile po tej nocy coś z niego zostanie... - Dobra czas do roboty! Murtasiu chodź tu do mnie... Cip,cip, taś, taś...
Jeździec nie był jednak taki głupi, na jakiego wyglądał. Wyrwał z kopyta uzyskując prędkość większą niż Raz’zaczki przy ucieczce przed Katriną. Przy okazji wymyślił nową dyscyplinę, zwaną „bieg przez wódę”. Wściekły Duch w osobie Is nie zamierzał popuścić.
- MURTAAAAAAAAAAAAAAAAAAAGH!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Niestety znalazł na swej drodze przeszkodę nie do przebycia. A mianowicie Orrina, wieśniaki, kury i resztę kibiców.
- Zamknijcie się do jasnej wulgaryzm, bo jak nie to wam te wasze wulgaryzm nogi poucinamy przy samej wulgaryzm!!!! [przyp. aut. nie mogłam się powstrzymać, zwłaszcza, że wczoraj oglądałam Jay i Cichy Bob kontratakują] Właśnie złapaliśmy audycję radiową z Mundialu!!!!!!!!!!!!!!
„...i tak oto proszę państwa poznaliśmy zwycięzcę tegorocznego Mundialu, a także zdobywcę nagrody Dla Najlepszej Drużyny, Dla Najlepszego Bramkarza, Dla Najlepszego Zawodnika, Dla Najlepszego Trenera, Dla Najlepszych Kibiców, Bla bla bla bla bla bla (tak przez pół godziny) i bla bla bla!!! Tak proszę państwa oto oni! Mistrzowie po raz setny z rzędu, czyli cały czas od początku mistrzostw! Włooooooooochate Eeeeeeeeeeeeeeeeeelfy!!!!!!!!!!!!!! Brawa, brawa i jeszcze raz...”
- Nie no znowu ONIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIII!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Rozległy się ze wsząd głosy. Nawet Orrin zapienił się i oskarżycielskim tonem zaczął wrzeszczeć na Is, czyli Ducha:
- To twoja wina!!!!!!!!!!!!! A wiesz co za to grozi???
- ŚMIERĆ, ŚMIERĆ, ŚMIERĆ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Elfka zaczęła się cofać. Murt szturchnął Aryę i szepnął:
- Musimy coś zrobić inaczej rozniosą twoją matkę na strzępy!
- Ona boi się tylko Rorana!!! Trzeba zagonić go do egzorcyzmów!
Szybko ruszyli do akcji. Znaleźli jeszcze śmiejącego się Rorasia po czym wyjaśnili mu swój błyskotliwy plan.
- No, ale co ja mam tam robić???
- Złapiesz moją matkę i powiesz jej jakiś wierszyk! To nie może się nie udać!
A jednak...
- Abrakadabra bim sala bim, on się zakochał, a ona w nim! - Wydukał trzymając wierzgającą się elfkę. Głupszego wierszyka nie mógł wymyślić.
- Co debilu robisz????!!!! Puść NAS!!!!!!!!!!!!!!
Ugryzła go w rękę po czym pobiegła dalej.
Arya westchnęła.
- Teraz pora na plan B.
- Ale my nie mamy planu B!
- Ja mam. Patelnia.
Oszalały Duch pędził wprost na nich.
- Sorry mamo!
BUCH!!!!!!!!!!! I Islanzadi była znów zdrowa.
- UDAŁO SIĘ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!- krzyknęli Roran, Arya i Murt jedyni utrzymujący się na nogach w tym towarzystwie. Obecnie Angela i Galb, a nawet kibice z Orrinem na czele padli nieprzytomni.
- Gdzie ja jestem? - padło niespodziewanie pytanie Is.
- W raju - odparli wszyscy trzej równocześnie.
Nastał świt.
 

„Fatalne Dziewictwo”
Epilog

 

Nastał upragniony świt. Pierwsze promienie słońca poprzedzały jednak dźwięki syren. SYREN??? Ano tak. Gliny przyszły.
- Dokumenciki poproszę.
- Eeeee... My... No...
Roran, Arya, Murt i Is jeszcze nie wyszli z szoku, a tu już wędzają ich w drugi.
- Wyrażam się jasno???
- Nooo... Tak... Prawda? - spytała królowa.
- Jasne!
- Nooo!
- Oczywiście!
- Tak!!!
- Zgadzam się!!!
- Przecież pan wie...
- Rac...
POlicjant wyjął PiStolet, żeby dać POPiS. Wkurzył się nie/na/żarty, głównie dlatego, że był głodny.
- ZAMKNIJCIE SIĘ W KOŃCU!!!!!!!!!!! Dowód osobisty poproszę!!!
Wszyscy (czyli ci wymienieni na górze) rzucili się przeszukiwać kieszenie. Niestety dokumenty wcieło.
- Yyyymmm... No chyba nie mamy...
- To prawo jazdy na te smoki!!! - wrzasnął budząc przy tym Saphirę.
- To jest dyskryminacja smoczyc!!!!!!!!! Iiiiiiiiiiiiiik........... - odpowiedziała po czym znów padła na podłogę.
- Też nie ma...
- To paszport! Legitymację uczniowską czy partyjną! Cokolwiek!!!!!!!!!!!!!!!!!!
- Ups... No to wpadliście... - westchnęła Is.
- Chyba: wpadliśmy... - odezwał się jeszcze ciężej kapujący niż zwykle Roraś.
- Wpadliście. Mnie chroni immunitet.
- HWDP - szepnął wkurzony Murt. - Jeszcze tego nam brakowało.
- Coś mówiłeś, chłopcze??? - jeden z psów wyciągnął gumową pałkę.
- Tak! Przeliterować??? Ha Wu De Pe!
- COOO???!!!
Arya spróbowała załagodzić sytuację.
- No nie wie pan co to znaczy? Hwała Wszystkim Dobym Policjantom!
- Dosyć tego!!! - wyjął z kieszeni nadajnik. - Tu jedynka! Tu jedynka! Hasło: mamusia! Przyślijcie mi tu ciężarówkę! Mamy paru pijaczków do załadowania!
- Ależ prosze pana... - zaoponowała Is.
- Ja jestem bohaterem!!! Uratowałem ten świat! - wrzeszczał Roran.
- DOOOOŚĆ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Wszyscy do tira! Jazda!!!!!!!
I tak wszyscy powędrowali na izbę wytrzeźwień.

Wszyscy oprócz Islanzadi, którą chronił przecież immunitet. Oczywiście władczyni elfów wyciągnęła z mamra swoją córkę (za kaucją, elfy to bardzo praworządne istoty) następnego dnia. Wraz z nią wyszli Elva, SRU, Galb, Nasuada i Orrin. Ich też chronił immunitet. Roraś posiedział tylko tydzień, bo dowiedziała się o nim Surdańska TV, która uczyniła z niego super bohatera. Zarabiał krocie na kontraktach filmowych, wywiadach, występach i ciasteczkach nazwanych jego imieniem. Niestety wszystko musiał oddawać urzędowi skarbowemu. Zgodnie z punktem 1892 kodeksu magicznego każdy super bohater musi płacić 100 procentowe podatki. Gdyby był tylko bohaterem płaciłby 99,9% i mógłby się jako utrzymywać, a tak musiał żyć jako nędzarz. To ci pech... Smokami, Raz’zakami i Lethrblaka zajęło się Towarzystwo Ochrony Gadów i Reszty. Ci ostatni zamieszkali razem i tworzyli jedną, wielką, szczęśliwą rodzinkę. Podobnie jak Solebum i Maud, którzy zmasakrowali strażników i nocą uciekli pod przebraniem policjantów. Garnki wesoło latały, miseczki rozbijały się na głowach, a ciągłe śluby i rozwody sprawiały, że w urzędzie stanu cywilnego nie mogli narzekać na brak roboty. Orik i Vanir dali dyla przewodami wentylacyjnymi i razem z Elvą założyli fabrykę produkującą czystą fioletową, tudzież procentowe baterie lub czystą na kaca. SRU został ich menagerem. Vanir dorabiał również na boku, ponieważ po kryjomu reklamował proszki do prania. Zapomniałam dodać, iż wcześniej fioletowooka dziewczynka odeszła z polityki, pozostawiając tą działk Galbowi. Wszyscy inni jednak zostali na swoich miejscach. Białe myszki wylazły przez kraty i zaczęły pracować społecznie tępiąc pijaków na ulicach. Bardzo skutecznie zresztą. Pozostali po dwóch tygodniach tak upili strażników, że ci nie potrafili już nawet znaleźć alkomatu, a co dopiero w niego dmuchnąć i wyszli zupełnie legalnie. Angela nie wróciła do Galba, choć krążyły pogłoski, że jakoby widziano ją w jego sypialni. Otworzyła mały sklepik z ziołami i Ziołem, oraz udzielała telefonicznych porad dla rodziców mających dorastające dzieci. (Pamiętajcie Różowa Linia.) Oromis dołączył do Gleadra i razem chodzili, a raczej lecieli na wszystkie parady równości. Carsaib, Garrow i Sloan założyli zespół o nazwie Ich Trójka. Były Cień oświadczył w wywiadzie, że skoro ma już czerwone włosy to warto zacząć karierę. Grają tylko muzykę country i heavy metal. Roran wyszedł z depresji, złapał Katrinę w sidła swojej miłości i poślubił ją. Mimo to w każdą niedzielę chodzili do państwa Raz’zacków na obiadzik. (Głównie dlatego, że sami nie mieli co do garnka włożyć, a pensja Katriny jako kelnerki ledwie starczała by związać koniec z końcem.) Hmmm bardzo często... Jego zdaniem nawet za często. Ale pytany odpowiedział, że nic nie podejrzewa. Arya zrobiła test Menoowy i wyszło jej, iż była w ciąży urojonej. Zawiedziona, a może szczęśliwa zakochała się w Murcie. Były sługa Galba wyrwał się w końcu spod jego wpływów, zmienił imię swojego smoka z Cierń na Harley i kupił sobie czarną skórę. Elfka postąpiła za jego przykładem. Została Smoczym Jeźdźcem, przechrzciła Zielonego/-ą na Dawidson i założyła sobie kolczyk w hmmm... Jakby to powiedzieć... W... Języku... Obecnie są notowani we wszystkich państwach. Jeśli zauważycie Smoczych Jeźdźców pędzących na jednym skrzydle niezwłocznie dajcie znać policji. Eraś, Saphi i Brom Robili to, co robią syn ze swoim ojcem i smoczycą, czyli grali w bejsbol, łowili ryby i spalali pobliskie wsie. Oczywiście we wszystkim przodowała smoczyca szczęśliwa, że ma Erasia tylko dla siebie. Shruszek zwiał swemu panu i został profesorem. Jego przemówienia mają tak dobroczynny wpływ na sen, że zjednuje sobie coraz więcej uczniów. Autorka tego tekstu nadal sprzedaje podrobione dowody, prawa jazdy i rzeczy osobiste, obecnie takich sław jak Galb, Elva czy Murtagh. Jej działalność obejmuje jedynie Du Weldenvarden, więc by coś kupić musicie się zgłosić właśnie tam.

PS.: To wcale nie była autoreklama.

PSS.: Pozdrowienia od wszystkich bohaterów Dziedzictwa. Prawa autorskie jeszcze raz zastrzeżone.

KONIEC

-by Mirza

Google

Poprzednie sondy




Copyright © KiMA 2005-2009

:) :) :) xD